Informacje o wielkości przyszłorocznego niedoboru w państwowej kasie podała w piątek PAP, powołując się na rozmowę z prominentnym działaczem SLD. Według agencji, deklarację o utrzymaniu deficytu na poziomie 38 mld złożył wicepremier Grzegorz Kołodko podczas spotkania z politykami Sojuszu.

- Ograniczenie deficytu to oczywiście bardzo dobra informacja. Rynek nie zareaguje na nią zbyt gwałtownie, bo większość inwestorów jej się spodziewała. Byłaby jeszcze lepsza, gdyby szła w parze z zapowiedzią reformy finansów publicznych - ocenia Marek Zuber, niezależny analityk finansowy.

W myśl założeń budżetowych, przygotowanych jeszcze przez ministra Marka Belkę, poprzednika G. Kołodki, dziura budżetowa miała wynieść 43 mld zł. Nowy szef resortu finansów od początku zapowiadał, że będzie starał się ją ograniczyć. Według jego wypowiedzi prasowych, deficyt 2003 ma wynieść 4,9% PKB. Przy niezmienionej prognozie wartości produktu krajowego brutto daje to ok. 38,5 mld zł.

O tym, czy prognoza wzrostu PKB (3,1%) jest nadal aktualna, mamy przekonać się we wtorek, bo wówczas rząd ma ostatecznie przyjąć założenia do budżetu. Do tej pory jednak swojej opinii nie wydała Komisja Trójstronna. To właśnie negocjacje z partnerami społecznymi są przyczyną opóźnienia w pracach nad założeniami. Komisja ma zająć się przede wszystkim nową prognozą inflacji średniorocznej (2,3%) i związaną z tym zmianą wskaźników wzrostu wynagrodzeń w sferze budżetowej (3,3%) oraz pensji w firmach, które mają negocjacyjny system płac (3%). Niższa inflacja oznacza również nominalnie mniejsze dochody. Tylko dzięki temu deficyt spadłby z 43 mld zł do 41,7 mld zł.

Według niektórych ekonomistów, dziura budżetowa zmniejszy się także dzięki większym dochodom. Oszacowanie ich na poziomie 149,5 mld zł komentowano jako zbyt ostrożną prognozę w odniesieniu do wzrostu PKB. Poza tym poprzedni minister finansów nie wziął pod uwagę dodatkowych wpływów, które pojawią się w wyniku wprowadzenia w życie pakietu antykryzysowego. Zdaniem Janusza Jankowiaka, głównego ekonomisty BRE Banku, dochody mogą być większe również za sprawą dodatkowych wpływów niepodatkowych - np. z tytułu zysku NBP. Wówczas w optymistycznej wersji deficyt mógłby spaść nawet do 35 mld zł.