Reklama

Zbliża się kolejne bankructwo

Warto ucinać straty i pozwalać zyskom rosnąć - takie, tylko na pozór oczywiste, wnioski płyną z analizy wyników prowadzonej na portalu www.parkiet.com "Strategii Internautów". Użytkownicy portalu, biorąc udział w ankiecie, wybierają, jakie pozycje w kontraktach terminowych na indeks WIG20 zająć na początku tygodnia.

Publikacja: 04.09.2002 09:26

Wirtualne transakcje odnoszą się do kontraktów terminowych na indeks WIG20 o najbliższym terminie zapadalności. Decyzję o kupnie lub sprzedaży kontraktów, ich liczbie, na jaką opiewać będzie transakcja (1 lub 2 kontrakty) internauci podejmują w cotygodniowym głosowaniu, które kończy się w poniedziałek o godzinie 8.30. Wybrana transakcja "zawierana jest" na poniedziałkowym otwarciu, a rozliczana po kursie piątkowego zamknięcia. Założeniem jest utrzymanie otwartej pozycji przez cały tydzień. Nie ma możliwości np. wcześniejszej realizacji zysków. Dodanie do tak skonstruowanej zabawy zlecenia "stop" było koniecznością. W przypadku dotkliwych strat, inwestor byłby przecież w rzeczywistości zobligowany do uzupełnienia depozytu lub jego pozycja byłaby automatycznie zamknięta. Użyliśmy więc do strategii popularnego wskaźnika ATR (Average True Range) z 14 sesji, mierzącego zmienność rynku i wyznaczającego poziom zlecenia stop. Obecnie oddalone jest ono od poniedziałkowego otwarcia o 26 pkt.

Obok opisanej strategii działa też tzw. "strategia małpy", która opiera się na identycznych zasadach. Jedyna różnica polega na sposobie wyboru pozycji. W tej strategii nie ma głosowania. Pozycja wybierana jest losowo, a decydują o niej ostatnie cyfry piątkowych zamknięć kontraktów i indeksu. Parzysta ostatnia cyfra WIG20 na piątkowym fixingu to długa pozycja, nieparzysta - krótka. Natomiast zamknięcie kontraktów określa wolumen poniedziałkowej transakcji. Parzyste zamknięcie to dwa kontrakty, nieparzyste - jeden.

Same straty

Spójrzmy na wyniki obu strategii. Przez 32 tygodnie internauci stracili aż 518 pkt. Oprócz jednej transakcji, niemal każdego tygodnia wybierana była podwójna pozycja, tak więc przyjąć można, że na każdym kontrakcie strata wynosi około 260 pkt. Biorąc pod uwagę, że wstępny depozyt na kontrakty waha się w granicach 1000 zł, co odpowiada 100 pkt., widać ogrom zniszczeń, jakich dokonałoby naśladowanie internautów. Do tej pory dwukrotnie stracilibyśmy całą zainwestowaną kwotę i bylibyśmy teraz w połowie drogi do powtórzenia tego "wyczynu" po raz trzeci. Warto przy tym zauważyć, że największy wpływ na tak fatalny wynik miało pierwsze kilkanaście transakcji. Wybierane wtedy przez internautów pozycje były zamykane po osiągnięciu maksymalnej dopuszczalnej straty już w pierwszych dniach tygodnia. Po poniedziałkowym otwarciu rynek, jakby złośliwie, zawracał natychmiast w drugą stronę. Zastanawiałem się, czy tak doskonały antywskaźnik nie został dość przypadkowo stworzony poprzez dobór specyficznego okresu trwania inwestycji i poziomu zleceń stop. Część inwestorów zaczęła nawet wykorzystywać ten fenomen do zarabiania, dzięki zawieraniu odwrotnych transakcji.

Przyczyna strat nie tkwi jednak w zasadach otwierania pozycji. Wystarczy spojrzeć na strategię małpy. W tym samym czasie kilkakrotnie pozwalała wyjść na plus, a końcowy wynik to dość przypadkowa strata zaledwie 39 pkt., czyli trochę więcej niż punkt tygodniowo. Skąd więc taka różnica w wynikach, skoro obowiązują dokładnie te same zasady?

Reklama
Reklama

Większość się myli

Już w pierwszym tygodniu po stworzeniu strategii założyłem, że w nieco dłuższym terminie, z całym szacunkiem dla giełdowych inwestorów, małpa na pewno osiągnie wyniki lepsze od internautów. Działa tutaj najstarsza giełdowa prawda, mówiąca o tym, że "większość się myli". Każdy wie, że jeśli wszystkie gazety zaczynają pisać o hossie, a pesymistycznego analityka trzeba szukać ze świecą, to mamy nieuchronny koniec wzrostów. Im więcej jest optymistów, tym o wzrost będzie trudniej. Analogicznie działa to w przypadku przeprowadzanej na portalu ankiety, którą można uznać za swego rodzaju indeks nastrojów.Tak zdecydowana różnica w wynikach obu strategii chyba dość jasno pokazuje, że nawet najprostszy system (nawet losowy) bywa dla wielu inwestorów lepszy, niż wybieranie pozycji na podstawie własnych analiz. Obojętnie, czy jest to analiza techniczna, fundamentalna, czy wróżenie z fusów, to zawsze wkrada się jakiś element szumu informacyjnego i rynkowych emocji. Poddawanie się nastrojowi bardzo często właśnie uniemożliwia nam racjonalną ocenę i jak widać na przykładzie strategii internautów, prowadzi większość do strat.

Małpa zarobi

Warto się zastanowić, jak mogą wyglądać wyniki obu strategii nie po 31 transakcjach, ale np. po 1000. W przypadku strategii internautów wynik determinować powinna liczba biorących udział w ankiecie. Im będzie ich więcej, tym lepiej ankieta oddawać będzie nastroje. Zgodnie ze wspomnianą wcześniej zasadą, mówiącą, iż większość nie ma racji, strata internautów powinna rosnąć. Jeśli eksperyment zacznie się nudzić i liczba głosów się zmniejszy, to wynik ankiety może być trochę "losowy" i przestanie odzwierciedlać rynkowe nastroje. Zapewne wyniki obu strategii zaczęłyby być wtedy podobne.

Nie znaczy to wcale, że w dłuższym terminie oscylować będą w okolicach zera. Teoretycznie powinny zacząć przynosić zyski. Z początku wydawać to się może mało realne, bo skoro prawdopodobieństwo wyrzucenia reszki zmierza do 0,5, to wynik losowej strategii także powinien być neutralny. Skąd więc mój optymizm co do wyników inwestycji, jeśli pozycja wybierana będzie losowo, czyli tak jak robi to nasza małpa? Tajemnica tkwi tutaj w zleceniach stop, które ucinają straty, ale pozwalają zyskom rosnąć. Dzięki temu nawet kilkanaście stratnych transakcji może być odrobionych jedną udaną. Wystarczy spojrzeć na statystyki dotychczasowych dokonań małpy. Aż 60% przeprowadzonych transakcji było stratnych. Najważniejszy jest jednak nie stosunek liczby transakcji stratnych do zyskownych, ale stosunek średniej straty do zysku. W przypadku strategii małpy średnia strata wyniosła prawie 30 pkt., podczas gdy średni zysk ponad 10 pkt. więcej. To pozwoliło, mimo mniejszej liczby transakcji zyskownych, wyjść niemal na zero. Największy zysk z jednej transakcji wyniósł 152 pkt., podczas gdy strata tylko 84 pkt.

Chociażby ten prosty przykład powinien przekonać inwestorów, że stosowanie najprostszych giełdowych zasad po prostu się opłaca. Na pierwszym miejscu stoi ucinanie strat, które zysku nam oczywiście nie przyniesie, ale może przynajmniej uchronić nieco kapitału. Tego ucinania strat nauczyć się jest chyba niektórym najtrudniej. Wiadomo, że zdecydowanie łatwiej przychodzi realizowanie zysków. Tutaj też wyniki strategii mogą być dobrą lekcją. Zbyt wczesne zamknięcie 2 najlepszych z 31 transakcji zabrałoby małpie aż 244 pkt.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama