Wirtualne transakcje odnoszą się do kontraktów terminowych na indeks WIG20 o najbliższym terminie zapadalności. Decyzję o kupnie lub sprzedaży kontraktów, ich liczbie, na jaką opiewać będzie transakcja (1 lub 2 kontrakty) internauci podejmują w cotygodniowym głosowaniu, które kończy się w poniedziałek o godzinie 8.30. Wybrana transakcja "zawierana jest" na poniedziałkowym otwarciu, a rozliczana po kursie piątkowego zamknięcia. Założeniem jest utrzymanie otwartej pozycji przez cały tydzień. Nie ma możliwości np. wcześniejszej realizacji zysków. Dodanie do tak skonstruowanej zabawy zlecenia "stop" było koniecznością. W przypadku dotkliwych strat, inwestor byłby przecież w rzeczywistości zobligowany do uzupełnienia depozytu lub jego pozycja byłaby automatycznie zamknięta. Użyliśmy więc do strategii popularnego wskaźnika ATR (Average True Range) z 14 sesji, mierzącego zmienność rynku i wyznaczającego poziom zlecenia stop. Obecnie oddalone jest ono od poniedziałkowego otwarcia o 26 pkt.
Obok opisanej strategii działa też tzw. "strategia małpy", która opiera się na identycznych zasadach. Jedyna różnica polega na sposobie wyboru pozycji. W tej strategii nie ma głosowania. Pozycja wybierana jest losowo, a decydują o niej ostatnie cyfry piątkowych zamknięć kontraktów i indeksu. Parzysta ostatnia cyfra WIG20 na piątkowym fixingu to długa pozycja, nieparzysta - krótka. Natomiast zamknięcie kontraktów określa wolumen poniedziałkowej transakcji. Parzyste zamknięcie to dwa kontrakty, nieparzyste - jeden.
Same straty
Spójrzmy na wyniki obu strategii. Przez 32 tygodnie internauci stracili aż 518 pkt. Oprócz jednej transakcji, niemal każdego tygodnia wybierana była podwójna pozycja, tak więc przyjąć można, że na każdym kontrakcie strata wynosi około 260 pkt. Biorąc pod uwagę, że wstępny depozyt na kontrakty waha się w granicach 1000 zł, co odpowiada 100 pkt., widać ogrom zniszczeń, jakich dokonałoby naśladowanie internautów. Do tej pory dwukrotnie stracilibyśmy całą zainwestowaną kwotę i bylibyśmy teraz w połowie drogi do powtórzenia tego "wyczynu" po raz trzeci. Warto przy tym zauważyć, że największy wpływ na tak fatalny wynik miało pierwsze kilkanaście transakcji. Wybierane wtedy przez internautów pozycje były zamykane po osiągnięciu maksymalnej dopuszczalnej straty już w pierwszych dniach tygodnia. Po poniedziałkowym otwarciu rynek, jakby złośliwie, zawracał natychmiast w drugą stronę. Zastanawiałem się, czy tak doskonały antywskaźnik nie został dość przypadkowo stworzony poprzez dobór specyficznego okresu trwania inwestycji i poziomu zleceń stop. Część inwestorów zaczęła nawet wykorzystywać ten fenomen do zarabiania, dzięki zawieraniu odwrotnych transakcji.
Przyczyna strat nie tkwi jednak w zasadach otwierania pozycji. Wystarczy spojrzeć na strategię małpy. W tym samym czasie kilkakrotnie pozwalała wyjść na plus, a końcowy wynik to dość przypadkowa strata zaledwie 39 pkt., czyli trochę więcej niż punkt tygodniowo. Skąd więc taka różnica w wynikach, skoro obowiązują dokładnie te same zasady?