Do Dunlapa przylgnął na początku lat 90. przydomek "Al - Piła", kiedy podczas restrukturyzacji kilku spółek bezlitośnie zwalniał pracowników. Dyrektorem generalnym przynoszącego straty Sunbeam Corp., producenta sprzętu gospodarstwa domowego, został w 1996 r. W 1997 r. zyski Sunbeam Corp. dynamicznie wzrastały, a Wall Street uznała Dunlapa za cudotwórcę.
Nie potwierdzili tej opinii kontrolerzy komisji papierów wartościowych i giełd (SEC), kiedy w 1998 r. sprawdzali księgi Sunbeam. W pokontrolnym raporcie stwierdzili, że kiedy tylko Dunlap został szefem Sunbeam, doprowadził do utworzenia rezerwy finansowej, a odpowiedzialność za malejące zyski przerzucił na barki członków starego zarządu przedsiębiorstwa. Rezerwę wykorzystano do poprawienia zysków w 1997 r. Jak twierdzi SEC, 60 mln USD, z wynoszących 189 mln USD zysków przedsiębiorstwa, było w tym roku efektem kreatywnego księgowania.
Dunlap został zwolniony w 1998 r. Sunbeam wkrótce zbankrutował. W środę Dunlap zgodził się zapłacić 500 tys. USD kary nałożonej na niego przez SEC. Zobowiązał się również nigdy nie pełnić funkcji dyrektora albo członka rady nadzorczej żadnej giełdowej spółki. Prawnik Dunlapa podkreślał, że jego klient nie sprzedał swego pakietu akcji Sunbeam, trzymał je aż do bankructwa firmy. To ma go odróżniać od bohaterów skandalów korporacyjnych, które ujawniono w bieżącym roku.
W ubiegłym miesiącu Dunlap zapłacił 15 mln USD - prawie 10% opiewającej na 141 mln USD ugody w sprawie sądowej, wytoczonej zarządowi Sunbeam przez oszukanych inwestorów. Największą część - 110 mln USD - zapłacił Arthur Andersen, audytor ksiąg Sunbeam.