Poziom wsparcia (1035 pkt.) dla WIG20, jakie wyznacza dolne ograniczenie konsolidacji zapoczątkowanej w połowie lipca, nie został wczoraj przełamany. Niemniej przebieg sesji daleko odbiegał od tego, co można by określić jako obrona tego poziomu. Najlepiej świadczy o tym czarny kolor wczorajszej świecy, która w żaden sposób nie może stanowić potwierdzenia dla formacji młota, ukształtowanego w środę. W związku z powyższym, wnioski nasuwają się same i niestety nie są korzystne dla posiadaczy akcji.

Dalszą przecenę na akcji zapowiada przede wszystkim wskaźnik RSI (14), który złamał swoją wzrostową linię trendu, ukształtowaną podczas ostatniej korekty. Potwierdzenie takiej prognozy odnajdujemy także na MACD, który nie tylko wygenerował sygnał sprzedaży, przecinając swoją średnią, ale i potwierdził powrót rynku niedźwiedzia, wracając poniżej linii równowagi. Również gwałtownie zniżkujący wskaźnik impetu potwierdza dominację strony podażowej. Wystarczy już chyba tylko dodać, że układ średnich, mimo wzrostowej korekty, pozostaje w dalszym ciągu charakterystyczny dla bessy, gdyż SK-15 nie zdołała pokonać od dołu SK-45.

Dlatego też przełamanie wsparcia, a tym samym tegorocznego minimum, wydaje się tylko kwestią czasu. Jeżeli to nastąpi, wówczas czeka nas zejście w okolice poziomu, jakie wyznacza lokalne dno zanotowane we wrześniu ub.r., tj. poziom 980-990 pkt. I niestety, interpretacji tej nie zmienia fakt, iż zanotowane wczoraj obroty nie przekroczyły 100 mln zł i były na niskim poziomie. Takie zachowanie rynku skłania do analogii, gdyż w czasie wspomnianej konsolidacji, zapoczątkowanej w połowie lipca, także moglibyśmy zaobserwować podobną reakcję i spadek obrotów. Jednak, biorąc pod uwagę wskazania oscylatorów oraz dynamikę spadków, taka analogia jest zupełnie nieuzasadniona, gdyż wówczas mieliśmy do czynienia z pozytywnymi dywergencjami, podczas gdy teraz wskaźniki nie są nawet wyprzedane. Dlatego też niski poziom obrotów nie jest wystarczającą przesłanką do kupna akcji, tym bardziej że byki mogą bardzo szybko spaść z krawędzi, na której jeszcze wczoraj zdołały się utrzymać.