Wrześniowa tragedia sprzed roku zachwiała sektorem ubezpieczeniowym. Ogromne straty związane ze zniszczeniem nowojorskiego World Trade Center oraz dezorganizacją systemu finansowego musiały być pokryte przez towarzystwa asekuracyjne, zaangażowane w działalność na intratnym rynku amerykańskim. Duże odszkodowania należały się również liniom lotniczym, których samoloty zostały porwane, a następnie zniszczone podczas ataków terrorystycznych.
Szwajcarskie towarzystwo reasekuracyjne Swiss Re oceniło, że łączne straty sektora ubezpieczeniowego, mające związek z wrześniowym atakiem, wyniosły 90 mld USD, z czego 19 mld USD stanowiły straty bezpośrednie. Gigantyczne wypłaty wstrząsnęły finansami nawet największych ubezpieczycieli, nieprzygotowanych na takie koszty. W rezultacie doszło do wyraźnego pogorszenia ich wyników, podobnie jak rezultatów firm reasekuracyjnych, które przejęły część olbrzymiego obciążenia.
Broniąc się przed stratami, sektor ubezpieczeniowy zrewidował dotychczasową politykę i podniósł znacznie stawki. Wzrosły one o 20-80%, najbardziej tam, gdzie występuje szczególnie duże ryzyko. Podwyżkę składek ubezpieczeniowych wymusiły zresztą w znacznej mierze towarzystwa reasekuracyjne, które podniosły własne stawki o około 25%. Jednocześnie zmniejszyła się podaż ubezpieczeń od szkód spowodowanych terroryzmem, mimo rosnącego zapotrzebowania na takie usługi.
Dla linii lotniczych porwanie i zniszczenie kilku samolotów oznaczało gwałtowny spadek zainteresowania podróżami. Obawy przed nowymi atakami terrorystycznymi sprawiły, że ruch pasażerski zmniejszył się wyraźnie, ograniczając poważnie wpływy przewoźników. Jeszcze dotkliwszym ciosem okazało się podwyższenie stawek ubezpieczeniowych, które bardzo wyraźnie zwiększyło koszty.
Ponieważ transport lotniczy borykał się ze skutkami ogólnego załamania koniunktury w gospodarce światowej, wydarzenia z 11 września pogrążyły tę dziedzinę usług w najgłębszym kryzysie od II wojny światowej. Łączne straty szacowano na 12-13 mld USD. W tych warunkach towarzystwa lotnicze musiały zrezygnować z części połączeń, wycofując z eksploatacji setki samolotów i redukując personel. Obniżono też ceny biletów, w niektórych przypadkach aż o 80%. Dwie firmy przeżywające od dłuższego czasu trudności finansowe - Swissair i Sabena - musiały ogłosić upadłość.