Już w pierwszym kwadransie notowań kontrakty ustaliły kierunek na dalszą część dnia, wychodząc nad linię szyi (1059 pkt.) odwróconej formacji głowy z ramionami i wybijając się nad linię trendu spadkowego. Do zrealizowania pełnego zasięgu, wynikającego z wysokości formacji, zabrakło wprawdzie kilku punktów, ale wzrost o 23 pkt. od poziomu linii szyi wydaje się i tak sporym osiągnięciem jak na ostatnie mało zmienne sesje.

Jednak wzrosty wcale nie zmieniły nastroju na parkiecie. Utrzymująca się 20-pkt. ujemna baza wyraźnie pokazuje pesymizm inwestorów (moim zdaniem, uzasadniony). Po części niewątpliwie związane jest to z datą 11 września, która u wielu budzi obawy o nowe ataki terrorystyczne, a po części popyt powstrzymują silne techniczne opory indeksu, który w obszarze 1100-1115 pkt. utworzył na początku miesiąca lukę bessy. Dodatkowo poziom 1100 pkt. był linią szyi formacji podwójnego dna i zarówno w przypadku tworzenia formacji, jak i jej załamywania mieliśmy bardzo dynamiczne ruchy wzmacniające znaczenie tego poziomu. Ewentualne przejście przez indeks wspomnianego obszaru z pewnością doprowadziłoby do szybkiego "wyzerowania" bazy, czemu będzie także sprzyjać zbliżający się termin wygaśnięcia serii. Zresztą byłoby to jednocześnie zanegowanie twierdzenia o korekcyjnym charakterze obecnych wzrostów. Na obu rynkach początek luki bessy z końca stycznia jest bowiem ostatnim istotnym zniesieniem (61,8%) niedawnej fali spadkowej, którego pokonanie oznaczałoby niechybny test szczytów nad poziomem 1170 pkt.

Jednak poza nadziejami na "patriotyczne" kupno, związane z rocznicą ataku na WTC, oraz dyskontowaniem ewentualnego braku nowych ataków terrorystycznych, nie widać czynników mogących pomóc w stworzeniu trwalszego trendu wzrostowego.