Cena ropy naftowej doszła wczoraj w Londynie do poziomu najwyższego od roku. Uczestnicy rynku z niepokojem czekali na przemówienie prezydenta Busha na sesji Organizacji Narodów Zjednoczonych. Bush przypomniał delegatom, jak Irak przez 11 lat złamał 16 rezolucji ONZ i przekonywał, że Saddam Husajn wciąż gromadzi broń chemiczną, biologiczną i nuklearną. Europejscy sojusznicy Ameryki, zwłaszcza Francja i Niemcy, chcą, by przed podjęciem decyzji o akcji militarnej, ONZ wysłała do Iraku obserwatorów, którzy mają sprawdzić, czy rzeczywiście są tam zapasy broni masowego rażenia. Stąd takie znaczenie przykładane do przemówienia Busha w ONZ.
Wojna z Irakiem, której zdecydowanie przeciwny jest cały świat arabski, może zakłócić dostawy ropy naftowej na rynek. Dlatego już od tygodnia cena baryłki gatunku Brent przekracza w Londynie 28 USD. Wczoraj wzrosła o 15 centów wobec środowego zamknięcia i wynosiła 28,54 USD. 14 września ub.r. ropa kosztowała 29,43 USD za sbaryłkę.
Drożało też wczoraj złoto, uważane za tak zwaną bezpieczną lokatę. A takie wybierają inwestorzy, gdy boją się wojny. Coraz powszechniejsze jest bowiem przekonanie, że Bush prędzej czy później uderzy. W rocznicę zamachów z 11 września zapewniał przed Statuą Wolności, że Stany Zjednoczone nie pozwolą, by "jakikolwiek terrorysta lub tyran" zagrażali cywilizacji bronią masowego rażenia. Wczoraj na popołudniowym fixingu uncja złota kosztowała w Londynie 318,85 USD, a więc o ponad 1% więcej niż w środę.
Natomiast miedź trochę wczoraj staniała i po południu jej tona kosztowała w Londynie 1532 USD, a więc o 8 USD mniej niż na środowym zamknięciu. Przyczyniło się do tego m.in. wznowienie dostaw z kopalni w Papui Nowej Gwinei od trzech tygodni zamkniętej z powodu suszy.