Po II kwartałach na poziomie skonsolidowanym Krosno wykazało zaledwie 29 tys. zł zysku netto. - Byłoby to ponad 1,2 mln zł, ale wynik obniżyła korekta na wartość akcji przejętej przed rokiem Huty Tarnów. Przed nami tradycyjnie już lepsze dla hut drugie półrocze. Korzystniejszy jest też kurs dolara - zaznacza prezes. Na lepszy tegoroczny wynik skonsolidowany mają wpłynąć m.in. osiągnięcia Huty Tarnów, która w 2001 r. do wyników grupy dopisała stratę 5,5 mln zł, a obecnie zapowiada 1 mln zł zysku. Huta Jasło, podobnie jak przed rokiem, ma wypracować ok. 0,6 mln zł.
Ubiegłoroczny atak na WTC spowodował załamanie eksportu do USA. Skłoniło to spółkę do dywersyfikacji rynków eksportowych. Rozpoczęła ona sprzedaż na Daleki Wschód, a także do Chin, które próbują zalewać nasz kraj tanim, ręcznie produkowanym szkłem. - Chińczycy zaczęli deptać nam po piętach, jednak zdecydowanie przewyższamy ich jakością i terminowością dostaw - mówi Jan Kurkus. Odżył też już eksport do Stanów Zjednoczonych. Poprawiła się dla Krosna sytuacja: Australii i Wielkiej Brytanii, coraz większe jest również zainteresowanie Rosjan, którym huta zaczęła sprzedawać swoje produkty 2 lat temu. Gorzej jest w Europie Zachodniej. Udział eksportu w sprzedaży stanowi ok. 65% i pozostaje na niezmienionym poziomie.
Krosno chce jednak bardziej zadbać o swoją pozycję na rodzimym rynku. Spółka tworzy cztery centra dystrybucyjno-logistyczne: w Gdańsku, pod Warszawą, w Tarnowie i w Krośnie. Zostaną uruchomione najpóźniej do końca roku. Efektem przejęcia kontroli nad dystrybucją ma być wzrost przychodów ze sprzedaży o kilkanaście procent.
Do końca tego roku zarząd huty musi przedstawić radzie nadzorczej długoterminową strategię działania (pierwotnie miała ona ujrzeć światło dzienne w końcu czerwca tego roku). Zgodnie ze światowymi trendami, w planach będzie m.in. wzrost asortymentu szkła wytwarzanego mechanicznie. Produkcja ręczna nadal jednak pozostanie podstawową częścią działalności.