W tej sytuacji Boeing może obniżyć prognozy dostaw na przyszły rok, mimo że firma uzyskała kilka ważnych zamówień na najbliższe miesiące. Zdaniem Alana Mulally'ego, kierującego produkcją samolotów pasażerskich, dostawy mogą zmniejszyć się jeszcze bardziej w 2004 r. Wcześniej spółka zapowiadała poprawę koniunktury od tego właśnie roku, ale teraz okazało się, że w sierpniu ruch pasażerski spadł w USA o 8,6% i nawet większym przewoźnikom, takim jak United Airlines grozi bankructwo, co oznacza, iż sytuacja jest gorsza, niż oczekiwano.
Konsultant lotniczy z firmy Teal Group Richard Aboulafia uważa, że zła koniunktura może utrzymywać się nawet do 2005 r. i nie wyklucza, iż roczne dostawy Boeinga spadną do 200 samolotów z 527 w 2001 r. Mulally powiedział, że jest jeszcze za wcześnie na sporządzanie tak odległych prognoz i na razie spółka realizuje plany wyprodukowania 380 maszyn w tym roku i 275-300 w przyszłym. Przyznał jednak, że perspektywy na 2004 r. są gorsze.
- Nasza produkcja zmniejsza się i prawdopodobnie będzie to trwało dłużej, niż zakładaliśmy - powiedział Mulally na konferencji prasowej w Seattle. Na razie firmie udało się nie dopuścić do strajku 25 tys. mechaników, ale niewiele brakowało, by wybuchł, bo do jego ogłoszenia potrzeba dwóch trzecich głosów, a za strajkiem opowiedziało się 61% związkowców. Strajk spowodowałby opóźnienie dostaw już zakontraktowanych maszyn dla azjatyckich linii lotniczych, a to byłoby na rękę konkurentom z Airbusa, zwłaszcza wobec coraz trudniejszych warunków rynkowych.
Umowa ze związkowcami nawet trochę poprawi konkurencyjność spółki, gdyż pracownicy dostaną mniejsze podwyżki płac i będą musieli podzielić się z pracodawcą kosztami opieki zdrowotnej. A walka o klientów jest teraz wyjątkowo zaciekła, zwłaszcza że do wygrania jest zamówienie na 120 samolotów, bo tyle właśnie jeszcze w tym roku zamierzają kupić brytyjskie linie EasyJet, największy w Europie tani przewoźnik.
Analitycy zaczęli już obniżać prognozy zysku Boeinga, uzasadniając to wolniejszym od spodziewanego ożywieniem gospodarczym w USA, groźbą wojny z Irakiem i możliwą zwyżką cen paliw, co zmniejszy możliwości linii lotniczych kupowania nowych samolotów. Analityk Deutsche Banku Chris Mecray obniżył prognozę zysku na akcję z 3,3 do 3,15 USD na ten rok i z 3,05 do 2,75 USD na przyszły. Przewiduje on, że Boeing sprzeda 260 samolotów w przyszłym roku i 250 w 2004 r.