Wzrost z początku wtorkowej sesji spowodował przekroczenie poziomu ostatniego lokalnego szczytu (1102 pkt.). Skuteczną zaporą okazała się luka bessy z 3 września w okolicach 1113 pkt. Później kontrakty powróciły poniżej poziomu 1102 pkt. Efektem tych zmiennych nastrojów jest zapowiadająca spadek formacja naruszenia oporu. Wzrost trwający od 5 września przybrał formę elliottowskiej trójki, czyli formacji charakterystycznej dla korekt, a wtorkowa słabość rynku sugeruje jej zakończenie. W szerszym kontekście wygląda to tak, jakby 27 sierpnia zakończyła się jakaś większa wzrostowa korekta i rozpoczął nowy trend spadkowy. Wspomniana wzrostowa trójka byłaby w takim wypadku korektą już w tym nowym trendzie spadkowym.
Opisane tu negatywne sygnały nie są zbyt wiarygodne, jednak za wzrostem przemawia chyba tylko przecięcie linii sygnału przez MACD. Bardziej istotne byłoby przekroczenie poziomu równowagi, a do tego sporo jeszcze brakuje. Najbliższe wsparcie znajduje się na poziomie 1055 pkt. i składa się z luki hossy oraz, przypominającej młot, świecy z ostatniego piątku. Znaczenie tej bariery nie jest jednak zbyt duże. O wiele ważniejsze jest wsparcie wyznaczone przez dołki z końca lipca i początku września w okolicach 1028 pkt. Spadek poniżej tego poziomu oznaczałby zakończenie konsolidacji i powrót do trendu spadkowego. Konsekwencją takiego rozwoju wypadków byłoby testowanie dołka z początku października 2001 r. (977 pkt.). Właśnie taki wariant wydaje się najbardziej prawdopodobny.
Sytuacja wyglądałaby znacznie mniej klarownie w przypadku wzrostu kontraktów. Przekroczenie luki bessy na poziomie 1113 pkt., czy nawet szczytu z 27 sierpnia (1179 pkt.), nie spowodowałoby dopełnienia żadnej formacji. Oznaczałoby to raczej przedłużenie trwającego od lipca okresu niepewności niż rozpoczęcie poważniejszego wzrostu.