Dotychczas trzej inwestorzy (Jerzy Gabrielczyk, Marcin Biernacki oraz Tadeusz Buskowicz) mieli łącznie 1,55 mln papierów. To stanowiło dokładnie 50% kapitału i głosów w Beef-Sanie. Pakiet ten był podzielony po równo. Jednak 11 września Marcin Biernacki sprzedał 151,9 tys. walorów, a pięć dni później Jerzy Gabrielczyk pozbył się 310 tys. sztuk bez dwóch akcji. Żaden z nich nie podał ceny transakcji. Poprosił ich o to zarząd Beef-Sanu, lecz nie uzyskał odpowiedzi.

Same transakcje przeprowadzono w sposób dość niekonwencjonalny. Przeniesienie własności nie odbyło się na sesji. W ostatnich dniach na walorach mięsnej spółki nie przeprowadzano także transakcji pakietowych. Najprawdopodobniej akcjonariusze skorzystali z 89 artykułu prawa o publicznym obrocie. Zezwala on na dokonanie transakcji poza rynkiem regulowanym pod warunkiem, że umowę w tej sprawie zawrą wyłącznie osoby fizyczne. Nie chciał tego potwierdzić Jerzy Gabrielczyk. Stwierdził jedynie, że działa zgodnie z prawem. Pytany, dlaczego nie ujawniono ceny transakcji, odpowiedział: - Podajemy to, co jest od nas wymagane.

Na razie nie ujawnił się żaden z nabywców akcji. Wielkość transakcji sugeruje również, że nie należy spodziewać się komunikatów na ten temat. Pierwsza transakcja uprawnia do 4,9% głosów na walnym. Obowiązek informacyjny powstaje natomiast po osiągnięciu progu 5%. Kolejna to najprawdopodobniej sprzedaż dwóm osobom pakietów po 5% walorów minus 1. Jak się wydaje, nabywcy mogą pełnić rolę "parkingowego" dla przyszłego inwestora. W jego wyszukiwaniu pomaga katowicka spółka Bilans, która już opracowuje audyt zewnętrzny Beef-Sanu.