Środowa sesja przyniosła umiarkowane spadki, ale coraz więcej elementów
wskazuje na to, że ostatnie ocieplenie koniunktury było jedynie odbiciem po silnej wyprzedaży z przełomu sierpnia i września. To stwarza zagrożenie ponownym atakiem na wsparcie przy 1025 pkt., który tym razem powinien być skuteczny.
Bez względu na to, której serii kontraktów terminowych na WIG20 będziemy się przyglądać, wnioski są zbliżone. Zarówno na serii wrześniowej, jak i grudniowej wczorajsza zniżka zatrzymała się mniej więcej w połowie białej świecy z poniedziałku. Z tego punktu widzenia krótkoterminowo sytuację można jeszcze uznać za nierozstrzygniętą, gdyż utrzymały się linie dwutygodniowych wzrostów. Jednak długie czarne korpusy świec, jakie powstały we wtorek na poziomie oporu w postaci zamknięcia z 11 września, informują, że nie ma co liczyć na większe odbicie od tej linii. Nie wydaje się, by obecnie była szansa na przekroczenie 1094 pkt. Raczej należy obawiać się dalszych spadków, gdyż na wykresie instrumentu bazowego doszło już do przebicia wzrostowej linii z minionych dwóch tygodni. Warto zauważyć, że, spadek indeksu poniżej 1065 pkt. doprowadzi do utworzenia podwójnego szczytu o wysokości 50 pkt.
To zapowiadać będzie osiągnięcie 1015 pkt. i tym samym przebicie lipcowego i wrześniowego minimum przy 1025 pkt. Stąd też utrzymywanie długich pozycji można uzależnić od obrony na kontraktach poziomu 1045 pkt. Zlecenie obronne dla krótkich pozycji może zostać zlokalizowane przy 1094 pkt., których przekroczenie zaneguje przedstawioną interpretację wykresu. Zakładając, że z końcem sierpnia rynek wszedł w nową falę bessy, uzasadnione jest oczekiwanie, iż ewentualne spadki będą miały teraz trwalszy i bardziej dynamiczny charakter.