Podczas piątkowej sesji złoty umocnił się w stosunku do głównych walut. Odchylenie od starego parytetu wzrosło z 4,4% na otwarciu sesji do 4,6% na koniec dnia. Przyczynił się do tego dobry nastrój, związany z zapowiedzią obniżenia deficytu budżetowego w 2003 roku. Rynek zignorował natomiast czwartkową wypowiedź Bogusława Grabowskiego, członka RPP, który w związku ze złamaniem zasady "inflacja+1pp" w wydatkach budżetowych stwierdził, że rząd podważył wiarygodność polityki fiskalnej. Na rynku nie było widać nerwowości, która często towarzyszy posiedzeniom rządu poświęconym budżetowi. Nikt nie spodziewał się zaskakujących rozwiązań, znacząco różnych od tego, co wcześniej zapowiedział minister finansów Grzegorz Kołodko. Złoty nie zareagował na dane o PKB w trzecim kwartale, gdyż roczny wzrost wyniósł 0,8%, co było zgodne z oczekiwaniami rynku. Do piątkowego umocnienia przyczyniła się natomiast poranna wypowiedź członka RPP prof. Dariusza Rosatiego, który przewiduje aprecjację złotego w średnim terminie. Prof. Rosati powiedział też, że Polska powinna negocjować przystąpienie do strefy euro z pominięciem dwuletniego pobytu w systemie ERM II. Jednak nawet, gdyby udało się wynegocjować takie rozwiązanie, jest mało prawdopodobne, by przyspieszyło to nasze przystąpienie do eurolandu, ze względu na konieczność spełnienia przez Polskę kryteriów z Maastricht, w szczególności spadku deficytu budżetowego poniżej 3% PKB.

W nowym tygodniu ważne dla rynku będzie posiedzenie RPP i komentarze członków Rady w sprawie budżetu na 2003 rok. Istotne będą wszystkie szczegóły dotyczące ustawy, a zwłaszcza odpowiedź na pytanie: czy spadek deficytu nie został osiągnięty poprzez przerzucenie części wydatków z sektora rządowego do sektora finansów publicznych.

Tekst wyraża osobiste poglądy autora