Wczorajsza sesja potwierdziła ostatnią prawidłowość, czyli odporność na spadki w USA i na parkietach europejskich. WIG20 na zamknięciu stracił blisko 1%, podczas gdy DAX zniżkował w tym czasie około 3,5%. Jeszcze okazalej różnica ta wygląda w perspektywie tygodnia - od poniedziałku, 16 września DAX stracił do zamknięcia notowań ciągłych 11,8%, podczas gdy WIG20... wzrósł o 1,2%.
Czy takie mocne zachowanie naszego rynku może doprowadzić do trwalszych wzrostów? Z pewnością silnego zachowania WGPW nie należy lekceważyć, nie należy jednak wyciągać pochopnych wniosków. Jest kilka argumentów przemawiających za tym, że trwa akumulacja akcji - trend boczny, niewielkie zmiany cen, mała aktywność podaży na sesjach spadkowych. A proces ten jest dodatkowo napędzany przez powszechne oczekiwanie wyznaczenia średnio czy wręcz długoterminowego dołka, w pierwszej połowie października (jak to miało miejsce w ostatnich czterech latach). Ale giełdy światowe są w regularnej bessie o podstawach fundamentalnych, wspieranej obawami o wybuch wojny z Irakiem i jej ewentualnym wpływem na ceny ropy naftowej. Nasz rynek już kilkakrotnie pokazał, że potrafi z opóźnieniem zareagować na mocne fale spadkowe na świecie (na przykład w czerwcu bieżącego roku) i nadrobić je z nawiązką.
Nie traktowałbym relatywnej siły parkietów naszego regionu jako jednoznacznej zapowiedzi wzrostów w krótkim terminie. Trend jest nadal spadkowy, dopiero wybicie ponad 1100 punktów zmieniłoby obraz rynku. Uważam, że bardziej prawdopodobny jest test dolnego ograniczenia konsolidacji (1026 punktów) i, w przypadku utrzymywania się spadków na świecie, minimów sprzed roku (978 punktów).
Zwróć uwagę:
Wilbo - wsparcie na poziomie 2,30 zł udało się na razie obronić.