Chodzi tu przede wszystkim o wybicie ponad kwietniowy szczyt na poziomie 27,66 USD, co w zasadzie otwiera drogę do maksimum sprzed 2 lat, znajdującego się na 34,59 USD. Jedyną przeszkodą są jeszcze okolice 30 USD, gdzie w ubiegłym roku wypadły trzykrotnie lokalne szczyty. Uzasadnione są przypuszczenia, że po pokonaniu tej bariery, wzrost cen może przyspieszyć.

Przy stawianiu prognozy, jak daleko zwyżka sięgnie, pomocna jest formacja odwróconej głowy z ramionami, obejmująca notowania od połowy ub.r. do sierpnia br. Ma ona wysokość 10 USD (albo 55%), co w zależności od przyjętej formy obliczeń, pozwala spodziewać się osiągnięcia poziomu 36 lub 40,30 USD za baryłkę. Głównym wsparciem jest linia trendu, prowadzona po tegorocznych dołkach, przebiegająca na 27 USD.

Popularne wskaźniki techniczne potwierdzają zwyżkę cen. Układ średnich kroczących, charakterystyczny dla hossy, także nie pozostawia wątpliwości, w którą stronę będzie zdążała cena w najbliższym czasie. Zastrzeżenia można mieć jedynie do tygodniowego histogramu MACD, znajdującego się o wiele poniżej tegorocznych maksimów. To sygnał, iż zwyżki przychodzą dużo trudniej niż w I kwartale br. Jednak na tym etapie trendu rosnącego to wskazanie trzeba uznać za mało istotne.