Reklama

Niedouczone i leniwe rady

Jak funkcjonują rady nadzorcze w polskich spółkach? Bardzo kiepsko - wynika z ankiety przeprowadzonej przez Deloitte & Touche. Ich członkom brakuje kwalifikacji i ochoty, by rzetelnie badać sytuację swojej firmy. Efekty - niespodziewane bankructwa i skandale finansowe. Na poprawę się nie zanosi, bo nadzorcy nie chcą się uczyć ani "tracić czasu" na analizowanie danych finansowych. Nie mają motywacji - w praktyce przecież nie ponoszą żadnej odpowiedzialności.

Publikacja: 25.09.2002 09:12

Deloitte & Touche skierowało ankietę do rad nadzorczych 500 największych przedsiębiorstw, znajdujących się na liście opracowywanej przez "Rzeczpospolitą".

Odpowiedziało 67 spółek. 34 firmy poinformowały, że nie udzielą odpowiedzi, powołując się w większości przypadków na brak rady nadzorczej. Pojawiły się też inne argumenty: że dane na ten temat są poufne albo że odpowiedzi zawarte są w kodeksie spółek handlowych. Niektórzy powoływali się na brak upoważnienia ministra skarbu, dla innych pytania były... zbyt złożone. W tego typu odpowiedziach celowały firmy należące do Skarbu Państwa.

Reszta spółek w ogóle zignorowała sondaż. - Gdyby ktoś poddał się samoocenie i efekty byłyby bardzo złe, zapewne również nie chciałby się dzielić wynikami z innymi - powiedział nam Lesław Paga, prezes Rady Dyrektorów Deloitte & Touche Central Europe.

"Klepnąć" i zapomnieć

Wszystkie rady, które odpowiedziały na ankietę, zapewniają, że zapoznają się z raportami rocznymi oraz sprawozdaniami zarządu. Niemal wszystkie - ze sprawozdaniami finansowymi. Problem polega na tym, że rady najczęściej "odfajkowują" ten punkt obrad. Tylko połowa otrzymuje informacje np. na temat narzędzi kontroli informatycznej w danej firmie. Rzadko (31%) rady weryfikują też plany audytu wewnętrznego. - Członkowie nie wiedzą i nie badają, czy dane finansowe generowane są w prawidłowy sposób. Sprawozdaniami zajmują się powierzchownie - ocenia Lesław Paga.

Reklama
Reklama

Tylko 40% rad zwraca się do audytora zewnętrznego z pytaniami dotyczącymi nacisków wywieranych przez kierownictwo firmy, jeszcze mniej wymienia się z nim informacjami. Mniej niż połowa informuje audytora o swoich oczekiwaniach. - Znaczna część rad nie wykazuje żadnej inicjatywy - przyznaje L. Paga.

Niechęć do nauki

Najsmutniejsze wnioski dotyczą kwalifikacji członków RN. Tylko 30% rad uczestniczy w programach poszerzania wiedzy w zakresie rachunkowości i sprawozdawczości finansowej, a 25% poddaje ocenie własne umiejętności interpretacji danych finansowych. Innymi słowy, członkowie rad akceptują sprawozdania, ale często ich nie rozumieją i nie zadają sobie trudu, aby poprosić o wyjaśnienia specjalistów, np. księgowych. - W większości przypadków odpowiedzi nadeszły od przewodniczących rad nadzorczych, a więc od osób, które powinny być lepiej zaznajomione z działalnością spółki niż pozostali członkowie - przypomina L. Paga. Dlaczego jest tak źle? - Bo chory jest system doboru członów rad. Decydują względy polityczne, a nie merytoryczne, a wynagrodzenie z tego tytułu traktowane jest jako opłata za zasiadanie w radzie, a nie jako wynagrodzenie za pracę - tłumaczy L. Paga.

Efekty braku kwalifikacji są oczywiste. - To zarządy zdecydowanie dominują, jeśli chodzi o wpływ na decyzje właścicielskie - mówi L. Paga. Przyznaje, że w radach nawet najlepszych spółek, w tym giełdowych, zasiadają osoby, w przypadku których można mówić o konflikcie interesów. I przypomina, że w firmach, w których doszło do afer księgowych czy nieoczekiwanych bankructw, działały rady nadzorcze. - Decyzje inwestycyjne nie są podejmowane z dnia na dzień. Rada mogła i powinna o nich wiedzieć - twierdzi. Rady są przy tym bezkarne, bo choć istnieje system odpowiedzialności ich członków (kodeks spółek handlowych), to w praktyce właściciele nie wysuwają wobec nich żadnych roszczeń.- Komentarz

Afery księgowe, głośne bankructwa i skandale finansowe sprawiają, że inwestorzy pytają, kto zaniedbał obowiązków i pozwolił zarządom na "kreatywną" działalność. Jedni, powołując się na amerykańskie przykłady, wskażą na audytorów, za późno i zbyt ostrożnie informujących o niebezpieczeństwach. Inni na rady nadzorcze. Wszyscy będą mieli trochę racji. Faktem jest jednak, że rady działają fatalnie, co pokazują także przykłady wielu firm giełdowych. Zbyt często "przyklepują" decyzje właścicieli i zarządów w trosce o święty spokój i niezłe wynagrodzenie. Przydałoby się chyba zaostrzenie i sprecyzowanie zasad odpowiedzialności ich członków. No i kilka procesów, pokazujących, że nie chodzi o odpowiedzialność na papierze.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama