Dla porównania: w 2001 r. firmy leasingowe zawarły kontrakty warte 6,5 mld zł. Gdyby tegoroczna prognoza sprawdziła się, oznaczałoby to ponad 7-proc. wzrost. Dla Krzysztofa Bieleckiego, szefa Konferencji, już półroczne wyniki są dowodem na wychodzenie polskiego leasingu z dołka. - Może jest jeszcze za wcześnie, żeby mówić o końcu bessy w branży, ale widać, że sytuacja się poprawia - mówi Krzysztof Bielecki.
Najczęściej zawierane są umowy leasingu środków transportu (bez samochodów osobowych). W pierwszej połowie br. stanowiły one ponad 54% wartości leasingu ruchomości. Ten odsetek jest charakterystyczny dla polskiego rynku. Średnia europejska to ok. 16%. To dlatego, że w zestawieniach Leaseurope nie ma pojęcia "samochód osobowy z homologacją ciężarówki".
Tymczasem znaczna część środków transportu drogowego, przekazanych w leasing przez firmy działające w Polsce, to właśnie auta z kratką. To zaszłość z czasów, gdy leasing samochodów osobowych był nieopłacalny podatkowo. Zmiany, jakie przeprowadzono pod koniec ub.r., zwłaszcza w ustawie o VAT, sprawiły, że w ciągu 6 miesięcy 2002 r. odsetek leasingowanych aut osobowych zwiększył się z ok. 3%, do ponad 8%. Według niektórych szacunków, udział umów leasingu samochodów osobowych w obrotach ogółem może w tym roku wynieść nawet 10%. Nadal jednak to daleko do europejskiej średniej: ok. 30%.
Drugim po środkach transportu jest leasing maszyn i urządzeń przemysłowych (prawie 29% obrotów). W tej części polska branża przypomina ogólnoeuropejską. Z wyliczeń Leaseurope wynika, że maszyny i urządzenia generują ok. jednej czwartej obrotów. W ciągu ostatnich 5 lat udział tego typu kontraktów zawartych przez polskich leasingodawców spadł aż o 6 pkt. proc. Eksperci uważają, że to efekt mniejszych inwestycji w gospodarce.
Firmą, która zawarła kontrakty tego typu o największej wartości jest BEL Leasing. Po I półroczu było to 140,6 mln zł. BEL Leasing, powiązany kapitałowo z BIG-BG, jest trzecią co do wielkości spółką z branży działająca na polskim rynku.