Wczorajsze walne Daewoo-FSO miało przynieść odpowiedź na dwa pytania, które od dawna nurtują obserwatorów rynku motoryzacyjnego w Polsce: po pierwsze, czy powstanie New Small Company na bazie Daewoo-FSO i ile udziałów w tej spółce będzie miała koreańska centrala Daewoo, po drugie, kto zostanie wybrany na inwestora strategicznego w nowym przedsiębiorstwie. Na żadne z tych pytań nie poznaliśmy jednak odpowiedzi. Zdaniem Krystyny Danilczyk, rzecznika Daewoo-FSO, obrady przełożono, gdyż strona koreańska, czyli przedstawiciele centrali Daewoo oraz skarbu państwa Korei, nie zgodzili się oficjalnie na zamianę długów, jakie FSO ma w Korei, na akcje New Small Company. Bez tego nowa spółka nie może rozpocząć działalności. A dopiero wówczas możliwe będzie znalezienie dla niej inwestora. - Tą sprawą WZA w ogóle się nie zajmowało - stwierdziła K. Danilczyk.
W poniedziałek wiceminister gospodarki Maciej Leśny poinformował, że inwestycją w warszawską spółkę zainteresowany jest inny koreański koncern motoryzacyjny - KIA. Przypomnijmy, że akcje NSC chciałby kupić także brytyjski Rover. Jednak wlekące się w nieskończoność negocjacje mogą go zniechęcić do inwestycji w naszym kraju. Przedstawiciele Rovera nieoficjalnie wypowiadali się, że inwestycja w NSC nie jest priorytetem. Rover chciałby produkować w Polsce mały samochód przeznaczony na rynek europejski.
WZA Daewoo-FSO przyjęło wczoraj także bilans firmy za 2001 rok oraz udzieliło absolutorium zarządowi oraz radzie nadzorczej, których kadencja właśnie upłynęła. Nowe władze mamy poznać w najbliższych dniach. Strata netto firmy spadła w ubiegłym roku do 1,088 mld zł, z ponad 2 mld zł w roku 2000. Według zarządu, główną przyczyną strat jest załamanie na rynku sprzedaży nowych samochodów.