Dodał, że Polska nie zapłaci za gaz stronie rosyjskiej, gdy ta nie wywiąże się ze swoich zobowiązań inwestycyjnych i gaz z przyczyn technicznych nie będzie mógł być do dostarczony. "Umowa bierz lub płać w sytuacji, gdy nie ma jak brać nie może działać" - powiedział Miller. Polska chce renegocjować zawartą w 1993 roku umowę dotyczącą dostaw rosyjskiego gazu do Polski. Według resortu gospodarki zmiany wymaga też harmonogram inwestycyjny dotyczący budowy drugiej nitki gazociągu jamalskiego i poziom dostaw gazu z Rosji. Wiadomo bowiem, że Polska w ciągu najbliższych kilkunastu lat nie będzie zużywać tyle gazu, ile szacowano jeszcze w 2000 roku, kiedy rząd przygotował prognozę zużycia paliw do 2020 roku. Zaktualizowane rządowe prognozy obniżają szacunki zużycia gazu o 30 proc. Umowa jamalska przewiduje, że większość zakontraktowanego gazu z Rosji Polska ma odbierać z drugiej nitki gazociągu, ale jej budowy nawet nie rozpoczęto. Premier powiedział w czwartek, że rząd popiera dywersyfikację dostaw gazu do Polski, ale nie kosztem krajowego wydobycia. "Będziemy zwiększać wydobycie gazu w Polsce" - zapowiedział. Jego zdaniem zwiększenie krajowego wydobycia gazu daje Polsce silniejszą pozycję w negocjacjach gazowych z państwami od których importujemy gaz. Premier uważa, że zarzut, iż rząd dąży do storpedowania kontraktu na dostawy gazu z Norwegii jest absurdalny. "Sama strona norweska uzależnia możliwość jego (kontraktu - PAP) zrealizowania od znalezienia dodatkowych odbiorców na gaz poza naszym krajem na co najmniej 3 mld metrów sześciennych rocznie i jak dotąd nie znalazła, co prowadzi do wniosku, że jeśli nie znajdzie, to ten projekt jest po prostu nieopłacalny" - powiedział premier. Na początku września 2001 roku Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo oraz pięć norweskich firm podpisały umowę na dostawę 74 mld m sześc. gazu ziemnego z Norwegii do Polski w latach 2008-2024. W 2008 r. dostawy z Norwegii miałby wynieść 2,5 mld m sześc., a od 2011 r. 5 mld metrów sześc. rocznie. Wartość kontraktu na dostawy gazu z Norwegii do Polski wynosi ok. 50 mld zł. Umowę zawarto po to, by zróżnicować źródła dostaw gazu do Polski. Rząd Jerzego Buzka chciał w ten sposób uniezależnić się od jednego zewnętrznego dostawcy, jakim jest Rosja.(PAP)