Czy czuje się Pani odpowiedzialna za obecne kłopoty Elektrimu?
Nie. Myślę, że zrobiliśmy kawał dobrej roboty, jeśli chodzi o restrukturyzację spółki po objęciu przeze mnie stanowiska. Rynek wydaje się nie pamiętać, że gdy przyszłam do Elektrimu, jego sytuacja finansowa była bardzo zła. W ciągu roku doprowadziliśmy do tego, że Elektrim stał się większościowym udziałowcem Polskiej Telefonii Cyfrowej oraz objął znaczącą pozycję w ZE PAK, firmach, które do dziś są jednym z najwartościowszych składników majątku holdingu. Proszę też pamiętać, że inwestycja dokonana w 1999 r. przez Vivendi w grupę Elektrimu była i jest jedną z największych zagranicznych inwestycji w polską spółkę.
Podstawowym powodem kłopotów Elektrimu był fakt, że udziały w PTC stały się tak wartościowe, że zaczęły być przedmiotem gry podmiotów współpracujących z nami. Były one bardzo skuteczne w kreowaniu wizerunku Elektrimu jako firmy, która wywołuje spory prawne. To jednak nie była prawda.
Żałuję, że Elektrim znalazł się w obecnej sytuacji, jednak proszę pamiętać, że gdy opuszczałam spółkę, kurs jej akcji nadal przekraczał 30 zł. Firma miała wtedy jeszcze kilka opcji uporania się z problemem obligacji zamiennych, przy jednoczesnym utrzymaniu kontroli nad najwartościowszymi aktywami. Nie wierzę więc, że to ja jestem powodem obecnych problemów Elektrimu.
W powszechnej opinii kierowany przez Panią Elektrim przepłacał za kupowane aktywa...