Koniunktura na amerykańskim rynku przewozów powietrznych jest w dalszym ciągu bardzo zła i tylko nielicznym firmom tej branży udaje się uniknąć strat. Po zeszłorocznym załamaniu, spowodowanym tragicznymi wydarzeniami z 11 września, towarzystwa lotnicze ograniczyły o 20% zdolności przewozowe oraz wyraźnie obniżyły ceny biletów. Wobec wolniejszego, niż oczekiwano ożywienia ruchu pasażerskiego wykorzystuje się wciąż o 9% mniej samolotów niż przed rokiem, a niezwykle ostra konkurencja zmusza przewoźników do ciągłej redukcji opłat. Oprócz spadku ruchu turystycznego, odczuli oni ograniczenie przez amerykańskie przedsiębiorstwa wydatków na podróże służbowe.
US Airways Group ogłosiła w sierpniu upadłość i nie można wykluczyć, że w jej ślady pójdzie UAL. W pierwszym półroczu amerykańskie linie lotnicze poniosły straty w łącznej wysokości 3,8 mld USD i nie spodziewają się powrotu do zysków w drugiej połowie roku ani w roku przyszłym.
W trzecim kwartale wpływy zmniejszyły się prawdopodobnie o około 20%, a straty ocenia się na 2 mld USD. Obecnie z dziesięciu największych firm tylko dwie - Southwest Airlines i Alaska Air Group - osiągają zyski.
W tej sytuacji dyrektorzy towarzystw lotniczych zwrócili się do Kongresu USA o dodatkową pomoc finansową w wysokości 4 mld USD w formie bezpośrednich zastrzyków gotówki, redukcji podatków oraz tanich ubezpieczeń.