Ostatnie sesje mijającego tygodnia przyniosły niewielkie zmiany cen na czołowych rynkach surowców. Ropa naftowa gatunku Brent kosztowała w końcu piątkowych notowań w Londynie ok. 29 USD za baryłkę, podobnie jak dzień wcześniej. Pojawiły się dwie przeciwstawne informacje, które miały wpływ na zachowanie inwestorów. Wzrost cen ropy ograniczyła wiadomość, że uspokoiły się tropikalne huragany w Zatoce Perskiej, które wcześniej spowodowały zakłócenia w dostawach tego surowca do USA z kluczowych złóż w tamtym rejonie. Z kolei obniżce ceny zapobiegł kolejny atak samolotów amerykańskich i brytyjskich na cele w Iraku, co potwierdza, że prawdopodobieństwo wojny na Bliskim Wschodzie jest wciąż bardzo wysokie.

Miedź staniała w piątek na londyńskiej giełdzie metali o niecały 1%. Tona tego surowca kosztowała w końcu sesji w kontraktach trzymiesięcznych 1475 USD, wobec 1489 USD dzień wcześniej. Brytyjscy brokerzy podkreślają, że czynnikiem ograniczającym wzrost notowań jest mały popyt, związany z ogólnie słabą koniunkturą gospodarczą na świecie.

W przekroju ostatnich pięciu sesji staniało o niecały 1%, do 320 USD za uncję, złoto na rynku europejskim. Notowania tego kruszcu wykazują teraz negatywną korelacją z rynkami akcji. Ponieważ ostatnie sesje mijającego tygodnia przyniosły zwyżki czołowych indeksów giełdowych, spadło nieco zainteresowanie rynkiem złota. Zdecydowanie jest jednak jeszcze za wcześnie, twierdzić, że inwestorzy masowo pozbywają się tego kruszcu. Największe fundusze nadal trzymają w swoich portfelach złoto, obawiając się, że poprawa koniunktury na giełdach będzie krótkotrwała. Bardzo duży wpływ na notowania na tym rynku w najbliższym czasie będzie mieć sytuacja polityczna na linii USA-Irak.