Wniosek o upadłość złożył Szeptel Internet. Dla giełdowego przedsiębiorstwa bankructwo firmy zależnej nie ma większego znaczenia, jeśli chodzi o jego wyniki. Utworzyło ono wcześniej rezerwę na utratę wartości udziałów w SI. Informacja o złożeniu wniosku o upadłość nie poprawia jednak klimatu wokół telekomunikacyjnej spółki, zwłaszcza że ma ona również problemy z płynnością. Do 6 października Szeptel ma zapłacić ponad 14 mln zł białostockiemu oddziałowi Pekao. Bank domaga się pieniędzy, ponieważ firma spóźniła się ze spłatą raty kredytowej. Część długu - przynajmniej zaległa rata - miała być spłacona we wrześniu - wynikało z zapowiedzi prezesa Szeptela, Cezarego Przybysławskiego. Środki miały pochodzić z wyprzedaży aktywów przedsiębiorstwa. - Rozstrzygnięcia co do zasad i terminów spłaty należności wobec Pekao będą znane w tym tygodniu. Rozmawiamy z bankiem. W tym czasie ma być sfinalizowana wreszcie transakcja sprzedaży niepracujących aktywów, z której sfinansowana zostanie spłata części należności wobec banku - powiedział Michał Makarczyk, rzecznik Szeptela.
W I półroczu Szeptel zanotował ponad 10 mln zł straty netto, przy przychodach ze sprzedaży na poziomie jedynie 8,8 mln zł. Spółka nie ma środków na spłatę całego kredytu wobec Pekao ani na dokończenie inwestycji, które mogłyby poprawić jej sytuację finansową. Spadek kursu firmy trwa od kilku miesięcy. W tym czasie jej walory zostały przecenione o około 95%. Na wysokim poziomie utrzymuje się wolumen obrotów. Wczoraj wyniósł 36,5 tys. akcji.