Spór dotyczący warunków nowego układu zbiorowego doprowadził do zamknięcia 29 portów nad Pacyfikiem, a rozmowy między pracodawcami a związkami zawodowymi zostały zerwane. W efekcie dziesiątki statków czeka na rozładunek i jeśli sytuacja nie zmieni się, wielu dostawcom z Azji grozi spadek sprzedaży na rynku amerykańskim.
Według danych departamentu handlu, w portach zachodniego wybrzeża przeładowano cztery piąte towarów, wartych łącznie 330 mld USD, które w zeszłym roku dostarczyło do USA sześciu czołowych partnerów azjatyckich. Stany Zjednoczone są dla nich największym zagranicznym rynkiem zbytu.
Południowokoreański producent samochodów Kia Motors czeka od kilku dni na rozładunek 540 pojazdów, a jego japoński konkurent Honda Motor może mieć trudności z wyładowaniem 2800 aut. Australijski eksporter artykułów żywnościowych Riversun Export obawia się poważnych problemów, jeżeli w tym tygodniu nie będzie mógł rozładować 4 tys. ton pomarańczy. To tylko kilka przykładów.
Ponieważ do portów zmierzają dalsze statki, niektórzy dostawcy, chcąc uniknąć ich unieruchomienia, starają się kierować je do Kanady, Zatoki Meksykańskiej, a nawet na wschodnie wybrzeże. Wiąże się to jednak z dodatkowymi kosztami, a ponadto porty w innych regionach nie mają nieograniczonych zdolności przeładunkowych. Inni eksporterzy przewidzieli obecne trudności i wcześniej zwiększyli dostawy, tworząc w USA zapasy towarów.
Unieruchomienie portów jest też groźne dla strony amerykańskiej. Tamtejsza National Retail Federation, zrzeszająca około 1,4 mln detalicznych firm handlowych, zaapelowała do prezydenta George'a W. Busha o pomoc w rozwiązaniu sporu. Obawia się bowiem zahamowania importu w okresie przedświątecznym, gdy na wiele towarów wyraźnie rośnie popyt.