Francuskie koła finansowe zdają sobie sprawę z tego, że zmiana na stanowisku dyrektora generalnego France Telecom nie przyniesie cudownego uzdrowienia spółki zadłużonej na 70 mld euro. Rząd, który jest głównym udziałowcem, pokłada jednak duże nadzieje w nowym szefie firmy. Thierry Breton uratował bowiem przed bankructwem giganta branży elektronicznej Thomson Multimedia oraz producenta komputerów Bull.
Nowy szef postanowił przeprowadzić w ciągu dwóch miesięcy kontrolę wewnętrzną spółki oraz opracować plan finansowy. Najważniejsze będzie znalezienie funduszy na spłatę w przyszłym roku zobowiązań sięgających 15 mld euro. W tym celu FT może sprzedać akcje, wypuścić na rynek obligacje lub zrezygnować z części działalności. Innym sposobem byłoby przesunięcie terminów płatności.
Zdaniem analityków, nie będzie to łatwe, gdyż przy tegorocznym spadku notowań spółki aż o 81%, ewentualna sprzedaż jej akcji przyniosłaby niewielkie wpływy. Trudności ze wsparciem France Telecom może mieć też rząd. Wprawdzie wyraził on gotowość wzmocnienia kapitału firmy, ale ograniczenia obowiązujące w krajach UE mogą wykluczyć udzielenie gwarantowanych przez państwo kredytów.
Za mało prawdopodobną uważa się sprzedaż operatora telefonii komórkowej Orange. FT może natomiast zrezygnować z części mniej istotnych aktywów lub udziałów w firmach zagranicznych.
Thierry Breton będzie musiał zadowolić liczący 146 tys. osób personel, co nie będzie łatwe, gdyż 80% pracowników ma przywileje uzyskane przez administrację państwową. Związki zawodowe boją się redukcji zatrudnienia, która wydaje się jednak nieunikniona. Pracę w FT utraci prawdopodobnie około 10 tys. osób, tyle że częściowo w ramach przejścia na emeryturę lub do instytucji administracji państwowej.