Senat uchwalił ustawę bez poprawek, dlatego też trafi ona teraz bezpośrednio do Pałacu Prezydenckiego. W trakcie prac parlamentarnych opozycyjne kluby jednoznacznie wypowiadały się przeciwko abolicji, natomiast nie wszyscy kwestionowali ideę wprowadzenia obowiązku składania deklaracji majątkowych. Zabiegi opozycji na niewiele się zdały. Dzięki głosom rządzącej większości przyjęto ustawę w ekspresowym tempie. Najważniejsza poprawka, jaką wniesiono do rządowego projektu, to podwyższenie stawki abolicyjnej z 7,5% do 12%.
Opozycja twierdzi, że uchwalone właśnie przepisy to prezent dla nieuczciwych i nierówne traktowanie podatników. Zdaniem jej przedstawicieli, abolicja może się też stać furtką do prania brudnych pieniędzy pochodzących z przestępstwa, a sama jej idea jest niekonstytucyjna, bo łamie m.in. zasadę sprawiedliwości społecznej. Osoby, które zechcą ujawnić ukryte dotąd dochody, zapłacą bowiem niższy podatek niż ci, którzy rzetelnie rozliczali się z fiskusem.
- Wniosek do Trybunału Konstytucyjnego jest już przygotowywany. Prawdopodobieństwo, że go złożymy, jest bardzo duże. Mamy nadzieję, że podpiszą się pod nim kluby, które były przeciwne abolicji podatkowej - powiedziała PARKIETOWI poseł Zyta Gilowska z Platformy Obywatelskiej. Poseł Gilowska nie odpowiedziała na pytanie, czy zaskarżenie obejmie tylko ustawę o jednorazowym opodatkowaniu nieujawnionego dochodu, czy też nowelizację ordynacji, wprowadzającą deklaracje majątkowe.
O ile trudno oszacować, ilu podatników skorzysta z abolicji, o tyle deklaracji może być od 3 mln do 3,5 mln. Według przepisów, będzie składał ją każdy, kto spełni choć jeden z warunków wymienionych w ustawie. Wystarczy, że jego sprzęt audio będzie wart więcej niż 10 tys. zł, a będzie musiał "wyspowiadać się" z całego majątku. Pomysł deklaracji nie wzbudzał takich kontrowersji, jak abolicja. Poparł go np. klub Prawa i Sprawiedliwości.