Tak nisko jak w zeszłym tygodniu, średnia przemysłowa Dow Jones nie zamknęła sesji piątkowej od października 1997 roku. W trwającym już ponad dwa lata trendzie spadkowym, znalezienie się indeksu poniżej poprzedniego średnioterminowego dołka było dobrym czasem na rozpoznanie terenu przed zakupem akcji. Zarówno w marcu 2001 roku, jak i we wrześniu 2001 roku, oraz w lipcu 2002 roku, niedługo po przełamaniu wsparcia, trend zmieniał się na wzrostowy. Najdalej od poprzedniego minimum notowania spadły we wrześniu zeszłego roku. Średnia Przemysłowa oddaliła się wtedy od minimum z marca 2001 o 13%. Czy i tym razem bykom uda się opanować sytuację? Czy też wreszcie pokaże swoją siłę ponad 2-letnia konsolidacja, zakończona wybiciem w dół na jesieni zeszłego roku? Wskaźniki fundamentalne amerykańskich spółek pokazują, że bardziej prawdopodobne jest to drugie rozwiązanie. Z racji najniższego poziomu indeksu od 5 lat trudno jest wskazać jakikolwiek poziom wsparcia.

Na realizację niekorzystnego dla posiadaczy akcji scenariusza wskazuje S&P 500. Indeks zakończył ostatni wzrost dokładnie na poziomie dołka z września zeszłego roku. Tym samym kolejne dołki i górki nie dość są położone na coraz niższych poziomach, to na dodatkowo nie zachodzą na siebie. Tym samym o trendzie spadkowym można powiedzieć, że jest "zdrowy".

Po lekkim "wahnięciu", z poziomem 1200 punktów pożegnał się Nasdaq Composite. Indeks jest w trakcie realizacji spadku wynikającego z wysokości głowy i ramion, ukształtowanej latem tego roku. Wskaźnik powinien spaść przynajmniej do 1060 punktów.

Spadkowy scenariusz w dalszym ciągu realizuje Nikkei 225. Poniedziałek był sądnym dniem dla byków - indeks spadł ponad 3%, do 8688 pkt. Wartość indeksu jest najniższa od 19 lat, co nie pozostawia zbyt wiele miejsca na interpretację. Niewielki sens na też w takim wypadku wyznaczanie jakiegoś konkretnego poziomu wsparcia.

W dalszym ciągu niewielki opór stawiają byki na niemieckim rynku akcji. DAX na dobre zadomowił się poniżej granicy 3 tys. punktów.