Niewiele różniło wczorajszą sesję od kilkunastu wcześniejszych. Wykres WIG20 pozostaje w stanie stabilizacji ograniczonej wyraźnymi strefami wsparcia i oporu i, do momentu wybicia się wykresu indeksu, na parkiecie królować będzie marazm. Strona popytowa jest nadal słaba, co wydaje się w pełni zrozumiałe, gdyż zarówno warunki zewnętrzne (giełdy zachodnie znajdują się w regularnej bessie, nadal istnieje ryzyko wybuchu wojny z Irakiem), jak i wewnętrzne, nie sprzyjają powstaniu trwalszych wzrostów.

Mimo to widać również wyraźną niechęć do sprzedaży akcji, a na rynku terminowym doszło do zniwelowania ujemnej bazy. Niestety, na razie są to jedyne przesłanki wskazujące na poprawę notowań w przyszłości. Bardzo niska aktywność inwestorów znacznie utrudnia analizę, dlatego też ważne będzie to, w jakim stylu dojdzie do wybicia. O ile przebicie wsparcia na wysokości 1030 pkt. może nastąpić niejako "pod własnym ciężarem", o tyle wiarygodność przełamania oporu (wysokość około 1070 pkt.) musi być potwierdzona wyraźnie zwiększonym wolumenem obrotu.

Wskaźniki techniczne zachowują się typowo dla trendu bocznego i nie generują żadnych wiarygodnych sygnałów. MACD nieznacznie zniżkuje, zagłębiając się w strefę wartości ujemnych, a RSI przebił linię trendu wzrostowego, łączącą dołki z lipca i września. Układ średnich kroczących i wykresu indeksu pozostaje negatywny, a średnia krocząca z 15 sesji stanowi potencjalny opór w okolicy 1060 pkt. Jedynie oscylatory krótkoterminowe (Williams'%R, Stochastic) wskazują na silniejsze wyprzedanie rynku w okresie krótkim.

Uważam, że do momentu poznania wyników referendum w Irlandii rynek będzie znajdował się w stanie stabilizacji - szczególnie, że sondaże nie są dla nas korzystne. Ewentualne "Nie" Irlandii może wprowadzić sporo zamieszania na rynku, zwłaszcza w krótkim terminie. W długim terminie nasze wejście do Unii jest raczej przesądzone, dlatego też aktualne poziomy cenowe dla pewnej grupy inwestorów mogą być atrakcyjne.