Do niedawna niemal równie mocno, na tle rozwiniętych rynków, prezentowały się giełdy w Budapeszcie oraz Pradze. Jeśli spojrzeć na stopę zwrotu od początku roku, to okaże się, że tamtejsze indeksy (BUX i PX50) zachowują się nawet silniej od WIG20. Taka sytuacja skłaniała część analityków do postawienia tezy, że siła środkowoeuropejskich rynków wynika ze dyskontowania przez inwestorów zbliżającego się członkostwa tych krajów w Unii Europejskiej. Od dwóch tygodni jednak zarówno w Pradze, jak i w Budapeszcie trwa wyprzedaż akcji. Od początku miesiąca indeksy tych rynków spadły, odpowiednio o 7,1% i 3,7%. Polskiej giełdzie kroku dotrzymują jedynie trzy inne rynki rozwijające się: Rosja, Brazylia i Turcja. Dwa ostatnie są jednak po bardzo silnym spadku. Jedynie Moskwa od początku roku utrzymuje pozycję lidera pod względem stopy zwrotu.

- Relatywna siła naszego rynku wynika ze struktury inwestorów, którzy na nim dokonują transakcji. Kupują głównie polskie fundusze emerytalne. Zagranica jest natomiast "wyprzedana". Przy obecnych obrotach nawet niewielkie zakupy potrafią przynosić wzrosty. Krajowy rynek jest już relatywnie drogi w stosunku do innych giełd, dlatego myślę, że w przypadku, gdy na światowe parkiety powróci fala wzrostowa, GPW może na tym nie skorzystać - uważa Robert Nejman, wiceprezes CA-IB Investment Management.

Podobnego zdania jest Grzegorz Stulgis z Credit Suisse Asset Management. - Horyzont inwestycyjny funduszy emerytalnych sprawia, że netto są one po stronie kupujących. Zagraniczni inwestorzy obecni są jedynie w trzech spółkach jak TP S.A., PKN ORLEN i Pekao. - stwierdził doradca inwestycyjny CSAM.

Zdecydowane niedoważanie przez inwestorów zagranicznych naszej giełdy powodowało, że mimo silnych spadków na giełdach Europy Zqachodniej, na GPW nie pojawiała się zwiększona podaż akcji. - Z obserwacji rynku wynika, że od dwóch dni inwestorzy zagraniczni zaczynają trochę kupować - powiedział G. Stulgis.