Sejm nie może zmieniać deficytu budżetowego. Pewne jest więc, że wyniesie on w przyszłym roku 38,7 mld zł. Posłowie mogą za to weryfikować inne wskaźniki budżetu, m.in. zwiększać dochody i wydatki. Tak zrobili, pracując nad ustawą budżetową na 2002 r.
Ekonomiści krytykują projekt budżetu za zbyt duży optymizm w oszacowaniu dochodów. Ekspertom nie podoba się to, że rząd założył ich wzrost na podstawie wpływów jednorazowych, których wielkość jest praktycznie nieprzewidywalna. Podobne wątpliwości mają niektórzy posłowie opozycji.
- Będziemy starali się zweryfikować optymistyczną prognozę dochodów. Zamierzamy spytać rząd, na jakiej podstawie ją sporządził - powiedział PARKIETOWI poseł Wiesław Walendziak z Prawa i Sprawiedliwości. Według niego, w pracach komisyjnych posłowie powinni zająć się także głównymi wskaźnikami makroekonomicznymi, m.in. szacunkiem wzrostu gospodarczego. - Cieszylibyśmy się, gdyby zapis o przyszłorocznym wzroście gospodarczym był oparty na realnych przesłankach. Jeśli jednak okaże się, że PKB wzrośnie w mniejszej skali, niż to założono, to wówczas może być poważny problem z deficytem. I dlatego nad tym też musimy się zastanowić - mówi poseł Walendziak.
Według posła Walendziaka, przykładem błędnego oszacowania wielkości budżetowych są plany tegorocznych wpływów z prywatyzacji. W ustawie zapisano, że będzie to ok. 7 mld zł, a według danych z końca sierpnia, do państwowej kasy trafiło niespełna 900 mln zł. - Według projektu budżetu w przyszłym roku ma być 9,1 mld zł. Powstaje pytanie o realizm tych założeń. Będziemy się też dopytywać o przyczyny załamania tegorocznej prywatyzacji - mówi W. Walendziak.
Zdaniem posła Roberta Smolenia, rzecznika klubu Sojuszu Lewicy Demokratycznej, wskaźniki makroekonomiczne zapisane w projekcie są realne. Jednak również SLD nie zamierza bezkrytycznie przyjmować ustawy. - Dokonamy jej skrupulatnego przeglądu pod kątem ewentualnych rezerw w wydatkach. Jest jednak za wcześnie, aby mówić o szczegółach - uważa poseł Smoleń. Dodaje, że jest duża szansa na to, aby budżet został przyjęty przez parlament jeszcze w tym roku.