- Free float jest już teraz standardem europejskim, jeśli chodzi o metodę tworzenia giełdowych indeksów. Założenie w polityce Euronext jest takie, że wszystkie indeksy sojuszu będą tworzone na podstawie tego kryterium - podkreśla Antoinette Darpy, rzecznik Euronext. Na podstawie free float tworzone są już wskaźniki giełd w Amsterdamie, Brukseli i Lizbonie, wchodzących obok Paryża w skład sojuszu.

CAC-40 to jeden z najpoważniejszych europejskich wskaźników giełdowych. Fundusze indeksowe, które swoją politykę inwestycyjną opierają na paryskim wskaźniku, dysponują teraz - według szacunków - aktywami o niebagatelnej wartości 100 mld euro. Dlatego dla czołowych francuskich spółek nie tylko prestiżową, ale również przynoszącą wymierne korzyści sprawą jest znalezienie się w tym indeksie. Tymczasem zmiana metodologii tworzenia CAC-40 może spowodować spore przetasowania wśród jego członków.

Na giełdzie paryskiej notowanych jest wiele dużych firm, których free float jest stosunkowo nieduży ze względu na fakt skupienia akcji w rękach jednego dużego inwestora. Największy na świecie producent kosmetyków - L`Oreal - jest w 54% kontrolowany przez firmę Gesperal, należącą wspólnie do rodziny Bettencourt i koncernu Nestle. 41% walorów Vivendi Environnement, właściciela sieci wodociągów we Francji, należy do koncernu medialnego Vivendi Universal. Ponad 30% walorów producenta farmaceutyków - Sanofi-Synthelabo - znajduje się pod kontrolą koncernów naftowego Total Fina Elf i L`Oreal. Także potentat telekomunikacyjny - France Telecom - może mieć problemy ze spełnieniem nowych kryteriów, ponieważ aż 56% jego walorów jest własnością skarbu państwa.

Euronext, planując zmiany dotyczące CAC-40, poszedł w ślady innych. Morgan Stanley Capital International, twórca uznawanych za najpopularniejsze w świecie indeksów giełdowych z grupy MSCI, na free float postawił w pierwszej połowie br. Już w 2000 r. takie same zmiany wprowadzili inni renomowani twórcy indeksów - FTSE International i Stoxx Ltd.