Na Wall Street utrzymuje się trend spadkowy. W ciągu ostatnich tygodni byki dwukrotnie próbowały doprowadzić do jego odwrócenia. Niestety, próby te kończył się niepowodzeniem. Utworzone popytowe formacje świecowe były negowane, a rynek dalej kierował się na południe, pozostawiając za sobą wszystkie wsparcia, a wraz z nimi wszelkie nadzieje na zmianę trendu.
Spoglądając na wykresy Średniej Przemysłowej, S&P500, czy Nasdaq Composite, widać że sytuacja nie wygląda dobrze. Ostatnie dwa miesiące to nieustanny spadek, przerywany jedynie krótkimi korektami. Średnio każdy z indeksów stracił w tym okresie około 20%. Na większości wskaźników utrzymują się średnioterminowe sygnały sprzedaży. Brak jest świecowych formacji odwrócenia, a przełamane lipcowe dołki każą oczekiwać kontynuacji trendu. To jedno spojrzenie.
Drugie, bardziej mnie przekonujące, zakłada bliski koniec spadków. Jeżeli przyjrzeć się rozpoczętym w sierpniu zniżkom, to bez trudu można uchwycić ich pięciofalową strukturę. Zakładając, że fala piąta, jaką od 2 października kreśli rynek, nie będzie zbytnio odbiegać wielkością od dwóch pozostałych, to na spadki pozostało już niewiele miejsca (średnio po 1%). Można więc zakładać, że rynek jest blisko średnioterminowego dna. Być może nawet długoterminowego. Stosując notację fal Elliotta okazuje się, że obserwowane od dwóch miesięcy zniżki, to ostatnia podfala rozpoczętego w marcu 2000 pięciofalowego impulsu spadkowego. Jeżeli zapis ten jest prawidłowy, to należy liczyć się z korektą całej bessy. Podążając tym tokiem rozumowania, taka korekta powinna w najgorszym przypadku znieść 38% dotychczasowych spadków. Realne jest jednak że sięgnie ona 50%, a nawet 62%. Nieprawdopodobne? Ale możliwe. Przynajmniej teoretycznie.
W zaistniałej sytuacji nowego znaczenia nabierają wzrostowe dywergencje, jakie już od dwóch miesięcy tworzy RSI na głównych amerykańskich indeksach. Na zakończenie warto jeszcze wspomnieć o cotygodniowym raporcie z rynku pracy. W ostatnim tygodniu ilość noworejestrowanych bezrobotnych spadła do 384 tys. (prognoza 405 tys.). To kolejne już dobre dane z rynku pracy.