OM Gruppen, która podobnie jak inni operatorzy giełdowi, bardzo dotkliwie odczuwa bessę na rynkach akcji, w ub.r. zwolniła już 10% pracowników, dzięki czemu obniżyła tegoroczne koszty działalności o ok. 5%. W opinii obserwatorów i samego zarządu spółki, to jednak nie wystarczy, by osiągnąć dobre wyniki finansowe, tym bardziej że boryka się ona też z problemem spadku obrotów na giełdzie sztokholmskiej i mniejszym popytem na dostarczane przez nią oprogramowanie wykorzystywane w handlu papierami wartościowymi. Najpoważniejszym problemem OM Gruppen jest jednak Jiway - paneuropejski rynek elektroniczny, stworzony wraz z Morgan Stanley w listopadzie 2000 r. zaraz po nieudanej próbie przejęcia giełdy londyńskiej. W pierwszej połowie br. prowadzenie tego nierentownego przedsięwzięcia kosztowało szwedzką spółkę 38 mln koron (4,1 mln USD). Tymczasem 2 lata temu zakładano, że będzie to projekt zyskowny, który umożliwi inwestorom w Szwecji i całej Europie handel akcjami największych spółek ze Starego Kontynentu.
W ub.r. OM Gruppen przejęła od Morgan Stanley udziały Jiway. Amerykanie wycofali się z tego przedsięwzięcia, uznając, że w okresie bessy nie przyniesie ono zamierzonych korzyści. Od tamtej pory Szwedzi zmniejszyli o ponad jedną trzecią zatrudnienie w Jiway, ale wciąż rynek ten przynosi straty. - OM Gruppen musi teraz zamknąć Jiway, ponieważ w przeciwnym wypadku spółka nie będzie w stanie dalej redukować kosztów - argumentuje, cytowany przez Bloomberga Magnus Nilsson ze sztokholmskiego funduszu Oehman Kapitalfoervaltning.
OM Gruppen bardzo dotkliwie odczuwa skutki dekoniunktury na rynkach akcji. W lipcu br. poinformowała ona o większym od oczekiwanego spadku sprzedaży. Według przewidywań analityków, w III kwartale br. miała ona stratę w wysokości 97 mln koron. Obecna kapitalizacja szwedzkiej spółki wynosi 262 mln USD i jest aż o 93% niższa niż w sierpniu 2000 r., kiedy to OM Gruppen podjęła starania o przejęcie London Stock Exchange.