Według gubernatora Rezerwy Federalnej Bena Bernake'a, poważniejszego ożywienia gospodarki USA można spodziewać się dopiero w drugiej połowie przyszłego roku. Podczas przemówienia w Nowym Jorku Bernake zapewniał, że gospodarka znajduje się w dobrym stanie i nie grozi jej ryzyko deflacji. Jego zdaniem, trudno jednak dokładnie przewidzieć, jak potoczą się losy amerykańskiej gospodarki w najbliższych miesiącach. Przyznał też, że dyrektorzy Fed, głosujący w Komitecie Otwartego Rynku (ciało decydujące o aktualnej polityce monetarnej), spodziewali się szybszych i poważniejszych oznak ożywienia. Ben Bernake uważa, że obecne przyczyny zwolnienia gospodarki mają przede wszystkim podłoże geopolityczne i znajdują się już całkowicie poza kontrolą Rezerwy Federalnej.
Jego opinię podzielił Jack Glynn, prezes banku Rezerwy Federalnej w Atlancie. Jego zdaniem, problemem Ameryki nie są obecnie stopy procentowe. Wypowiedź tę odebrano jako zapowiedź utrzymania ich na niezmienionym poziomie.
Także Gary Stern, prezes Fed w Minneapolis, sugerował, że gospodarce USA potrzeba teraz przede wszystkim czasu, aby tempo wzrostu mogło ulec przyspieszeniu. - W bardzo szybkim czasie sprowadziliśmy stopy do bardzo niskiego poziomu - przypomniał Stern podczas wystąpienia w Atlancie. Jego zdaniem, decyzje menedżerów na temat wysokości nakładów inwestycyjnych w swoich firmach nie mają bezpośrednio wiele wspólnego z wysokością stóp procentowych.
Według najnowszej prognozy Blue Chip Economy Indicators, tegoroczny wzrost PKB powinien wynieść ok. 2,4%, a w roku przyszłym - ok. 3,0%. To wciąż znacznie poniżej wartości progowej 3,5%, uważanej przez ekonomistów za granicę znacznego zwiększania się napięć inflacyjnych.
Trzy jednobrzmiące wypowiedzi szefów Fed odebrano jako zapowiedź dalszego utrzymywania stóp procentowych na niezmienionym poziomie. Podstawowa stopa funduszy federalnych znajduje się obecnie na poziomie 1,75%, co jest najniższą wartością od ponad 40 lat.