- W ciągu ostatnich kilku miesięcy obserwowaliśmy wzmożone obroty na naszych
akcjach. Wszystko wskazuje na to, że pozbywała się ich spółka inwestycyjna BZ Group należąca do Martina Ebnera - powiedział gazecie "Le Temps" Oswald Gruebel, jeden z dyrektorów generalnych Credit Suisse. Pomiędzy 2 października i 7 października wartość akcji szwajcarskiego banku spadła aż o 25%, co było najsilniejszą przeceną od 12 lat. O tym, że taka deprecjacja nie miała raczej uzasadnienia w fundamentach spółki, świadczyć może fakt, że od tej pory jej walory znów zdrożały, i to aż o 30%.
Przedstawiciele BZ nie chcą komentować tych informacji. Powszechnie jednak wiadomo, że już w lipcu br. BZ zmniejszyła udział w szwajcarskim banku z 9,7%, do 5%. Oficjalnie poinformowano też, że Martin Ebner zamierza pozbyć się w ciągu najbliższych kilku tygodni 19,8-proc. pakietu akcji firmy branży chemicznej Lonza.
Ponadto we wtorek zrezygnował on z członkostwa w zarządzie szwedzko-szwajcarskiego koncernu przemysłowego ABB, co - zdaniem obserwatorów - może oznaczać, że planuje całkowite wycofanie swoich udziałów w tej spółce. Nic w tym dziwnego, zważywszy na to, że w ciągu dwóch lat pakiet akcje ABB, należący do M. Ebnera, stracił na wartości ponad 4,5 mld franków szwajcarskich i jest wyceniany teraz na 465 mln franków.
Dodatkowym czynnikiem, który może skłaniać finansistę do pozbywania się akcji, są zobowiązania BZ Group. Wierzyciele firmy dają jej czas do lipca przyszłego roku na uregulowanie zaległości finansowych.