Tylko w minionym tygodniu miedź podrożała o prawie 3%, z 1457 do 1518 USD na tonie. Zwyżce cen miedzi sprzyjały oczywiście ostatnie wzrosty na światowych giełdach akcji, zwiastujące poprawę nastrojów, a więc zapowiadające poprawę ogólnej koniunktury gospodarczej.
Czwartkowe dane ze Stanów Zjednoczonych o rekordowym wzroście we wrześniu liczby rozpoczętych budów zapowiadają zwiększenie zapotrzebowania na miedź. A to powoduje powrót zaufania do rynku tego metalu. Sytuacja spółek, używających surowca w procesach produkcyjnych, np. telekomunikacyjnych lub budowlanych, wpływa bowiem na wielkość popytu na ten metal.
Niektórzy analitycy ostrzegają jednak, że październikowa zwyżka cen może okazać się jedynie przerwą we wciąż dominujących spadkach i wzbudzić fałszywe nadzieje. Zwłaszcza że dość wyraźne wzrosty cen odnotowano tylko w przypadku miedzi i niklu, a na rynku aluminium i ołowiu większego ożywienia nie było.
Z technicznego punktu widzenia silny opór znajduje się teraz na poziomie 1535 USD za tonę, a wsparcie na 1510. Dopóki zatem nie pojawią się wyraźne oznaki wzrostu gospodarczego, dopóty cena miedzi będzie kształtowała się w tych granicach.