Strata netto Ericssona wzrosła do 5,6 mld koron (596 mln USD) z 4,3 mld koron w takim samym okresie przed rokiem, czyli 0,41 korony na akcję. Analitycy spodziewali się straty dwa razy mniejszej.

Firmy telekomunikacyjne drastycznie zmniejszają wydatki, aby zredukować olbrzymie zadłużenie, a to powoduje ciągły spadek popytu na sprzęt produkowany przez Ericssona i jego konkurentów, takich jak amerykański Nortel. Prezes Ericssona Kurt Hellstroem zwolnił z pracy prawie 50 tys. osób, by dostosować zatrudnienie do spadającej sprzedaży.

Firma przewiduje, że w tym roku sprzedaż urządzeń przesyłowych dla telefonii komórkowej zmniejszy się o 20%. Wcześniej oceniano ten spadek na ponad 15%. W przyszłym roku rynek ten też będzie się kurczył, ale już w mniejszym stopniu. Ericsson przyznał, że jego sprzedaż spadnie bardziej niż średnia dla całego rynku.

W stracie Ericssona 4,2 mld koron stanowią przede wszystkim obciążenia z tytułu odpraw dla zwalnianych pracowników. 30 września spółka zatrudniała 71,7 tys. osób w porównaniu ze 107 tys. na koniec 2000 r. Do końca przyszłego roku zatrudnienie ma spaść poniżej 60 tys.

Sprzedaż spadła w trzecim kwartale o 29%, do 33,5 mld koron, podczas gdy zamówienia zmniejszyły się o 46%, do 20,5 mld koron. Niemiecki Mobilcom i spółka utworzona przez hiszpańską Telefonikę i fińską Sonerę odwołały zamówienia opiewające na 5,4 mld koron. Operatorzy telekomunikacyjni nie tylko zmniejszyli inwestycje w już istniejące sieci, ale odkładają też na później zakupy sprzętu do tzw. trzeciej generacji telefonii komórkowej.