Chociaż pierwsza część poniedziałkowej sesji przebiegała po myśli byków (pierwsze spadkowe 15 minut przyniosło 9 mln obrotu, po czym nastąpił 18-punktowy ruch w górę, któremu towarzyszyły obroty rzędu 43 mln zł), w końcówce można było zaobserwować realizację zysków, spowodowaną głównie cofnięciem się popytu, a nie wzrostem aktywności podaży. Niemniej jednak bliskość ważnych średnioterminowych oporów (których przebicie dałoby sygnały ruchu WIG20 w okolice 1300 punktów) zmniejszyła animusz byków. Pozytywny wynik irlandzkiego referendum nie doprowadził nawet do testowania linii potrójnego dna na indeksie (1163 punkty); górny cień wczorajszej świecy znalazł się dokładnie na poziomie oporu wyznaczanego przez spadkową linię trendu, poprowadzoną przez szczyty z 18 lipca i 27 września. Taki układ, w połączeniu ze wzrostem obrotów, może sugerować zbliżającą się korektę, której zasięg oceniam na 1100 punktów.
Piszę korektę, ponieważ uważam, że cykliczność WGPW i tym razem weźmie górę nad fundamentami gospodarki i wynikami spółek. Spośród sześciu ostatnich fal wzrostowych po ustanowionym w październiku minimum, najkrótsza miała 26,8% (2000 rok), a obecna to tylko 10,1%. Kapitał, który wkroczył na rynek na początku października ma więc szansę doprowadzić do złożonej korekty w bessie, która zakończyłaby się prawdopodobnie w okolicach 1300 punktów na początku 2003 roku, w zależności od rozwoju sytuacji na rynkach zagranicznych. Za sygnał kupna w średnim terminie uznałbym jednak dopiero przebicie wspomnianej linii potrójnego dna.