W najbliższym czasie powinna się rozpocząć wypłata pieniędzy z rocznych lokat bankowych, założonych w ub.r. przed wprowadzeniem podatku od zysków z oszczędności. Chodzi o kilkanaście, a być może nawet kilkadziesiąt miliardów złotych. Do walki o te pieniądze już dziś szykują się fundusze inwestycyjne.
Według wyliczeń NBP na lokatach bankowych, złotowych i walutowych, o terminie zapadalności od 6 do 12 miesięcy znajdowało się w listopadzie ub.r. ponad 41 mld zł. Część tych pieniędzy została już wypłacona, ale spora suma trafi na rynek dopiero w przyszłym miesiącu.
Osoby wypłacające środki będą prawdopodobnie szukały atrakcyjniejszych form ich ulokowania niż lokaty bankowe. Powodem są bardzo niskie odsetki. Oprocentowanie rocznych depozytów wynosi obecnie, w przypadku odsetek zmiennych, 4-5%. Oprocentowanie stałe jest niższe o ok. 1 pkt. proc. Od tego trzeba jeszcze odjąć 20-proc. podatek.
Sporą część środków wycofywanych z lokat bankowych chcą pozyskać fundusze inwestycyjne. Przedstawiciele TFI dobrze zapamiętali listopad ub.r., kiedy dzięki wprowadzeniu nowego podatku, udało im się podwoić kwotę zarządzanych aktywów.
W tym tygodniu TFI Millennium rozpoczęło subskrypcję nowego funduszu, który daje możliwość ucieczki przed podatkiem (certyfikaty są sprzedawane w ofercie publicznej i mają trafić do obrotu na GPW). Maksymalny poziom oferty wynosi 500 mln zł. Zapisy na certyfikaty potrwają najdalej do 3 grudnia. To już drugi antypodatkowy produkt Millennium, uruchomiony w tym roku. Pierwszy, "arbitraż plus 20", zgromadził 150 mln zł.