Artykuły przemysłowe, w tym również samochody, pochłaniają ok. jednej czwartej wydatków konsumpcyjnych Francuzów. Wysoki poziom tych wydatków uchronił trzecią co do wielkości europejską gospodarkę przed recesją w ub.r., kiedy to znacznie spadł eksport. Teraz klienci kupują mniej, gdyż bezrobocie wciąż utrzymuje się na poziomie najwyższym od prawie dwóch lat. Czołowa francuska firma handlu detalicznego, Pinault-Printeps-Redoute, do której należy Gucci Group, poinformowała wczoraj o spadku przychodów w III kwartale o 1,6%. Wydatki konsumpcyjne stanowią ponad połowę produktu krajowego brutto Francji.

Zaufanie konsumentów spadło w ub. miesiącu do poziomu z kwietnia, a więc najniższego od czterech lat. Między innymi dlatego, że firmy, takie jak Vivendi Universal i Infogrames zapowiedziały zwalnianie pracowników we Francji w celu obniżenia kosztów. Bank Francji przewiduje, że tempo wzrostu gospodarczego w IV kwartale spadnie i w całym roku wyniesie zaledwie 1%, a więc będzie najmniejsze od 9 lat.

Krajowy urząd statystyczny Insee poinformował, że zakupy odzieży i wyrobów ze skóry spadły w ub. miesiącu o 5%, a wydatki na meble, urządzenia domowe i konsumpcyjne artykuły elektroniczne zmniejszyły się o 1,6%. Insee przewiduje, że inflacja, która we wrześniu wynosiła we Francji 1,8%, do końca roku może wzrosnąć do 2,3%, m.in z. powodu wyższych o 36% cen ropy naftowej w tym roku. To też przyczyniło się do zmniejszenia siły nabywczej ludności.

W celu zwiększenia wydatków konsumpcyjnych rząd w tym i w przyszłym roku obniża podatki. Od 15 października zmniejszono o 5% podatek dochodowy, co oznacza, że w kieszeniach Francuzów zostanie 2,55 mld euro. Ponadto 9 mln pracowników, którzy zarabiają za mało, by płacić podatek dochodowy, otrzyma jednorazową wypłatę w średniej kwocie 300 euro.

Według prognoz Insee, większość tych dodatkowych pieniędzy, które stanowią 2% przychodów gospodarstw domowych w IV kwartale, nie zostanie jednak natychmiast wydanych.