Wczorajsza sesja w większości przebiegała w spokojnej atmosferze. Tylko jej początek mógł przykuć uwagę, a kilku osobom przyspieszyć rytm bicia serca. Ogólny wynik jednak jest mało interesujący. Skłania to do przypuszczeń, że chwilowo osiągnęliśmy poziom równowagi.

Otwarcie notowań dokonało się ponad poprzednim zamknięciem. Można było oczekiwać ataku na opory. Pierwszym był szczyt z poniedziałku (1158 pkt.), a kolejnym, właściwie ważniejszym, poziom 1179 pkt. Niestety, nie było nam dane przekonać się, jak byki sobie z nim poradzą, gdyż nie udało im się nawet przebić przez ten pierwszy poziom. Kontrakty wzrosły do 1162 pkt., ale utrzymanie się nad 1158 pkt. przez dłuższy czas było ponad siły wczorajszego popytu. Wartość "zetek" szybko powróciła pod opór, dając tym samym do zrozumienia, że na większe ataki popytu trzeba trochę poczekać. Spadek zaprowadził nas pod poprzednie zamknięcie, by tuż przed 14.00 osiągnąć minimum na 1137 pkt. Pomimo fiaska próby przebicia oporów, nie było znowu aż tak wielu sprzedających. Trend nauczył, by z nim nie walczyć.

Można domniemywać, że siły rynkowe się wyrównały i teraz czekają na jakiś bodziec. Nie była nim nieco zaskakująca decyzja RPP o obniżce stóp procentowych. Trzeba spokojnie poczekać na inne informacje.

Technicznie, obecnie znajdujemy się w małej konsolidacji, a ewentualne wybicie wskaże nam kierunek dalszego ruchu. Warto zauważyć, że gdyby nastąpiło ono dołem, to doszłoby do realizacji formacji podwójnego szczytu, co w konsekwencji doprowadziłoby do testu poziomu ostatniej luki hossy. Zważywszy jednak na to, że znajdujemy się w trendzie wzrostowym, teoretycznie bardziej prawdopodobne wydaje się wybicie górą. Rynek jednak lubi zaskakiwać, a już od dłuższego czasu nie mieliśmy korekty z prawdziwego zdarzenia.