Dzisiaj, większości osób, z którymi się spotykam, Wielki Brat kojarzy się z telewizyjnymi reality. Jednak jeszcze kilkanaście lat temu skojarzenia związane z Wielkim Bratem były zupełnie inne. Orwellowska wizja wszechobecnego, czujnego i wszechmogącego zideologizowanego guru towarzyszyła Polakom w świecie realnego socjalizmu. To już historia. Jednak o przeszłości zapominać nie wolno. To tak, jak w każdej z naszych sfer życia: przebaczaj, ale nie zapominaj. Zapomnienie jest bowiem najprostszą z dróg do wdepnięcia po raz kolejny w...

Skąd nagle pojawia się u mnie Orwell? Wszystko za przyczyną okołopodatkowych zabaw uskutecznianych przez bardzo ważnych panów (w tym miejscu na marginesie krótka wypowiedź amerykańskiego aktora Arnolda Schwarzeneggera: "W wieku 13 lat zdałem sobie sprawę, że znacznie więcej sukcesów osiągnę w sferze aktywności fizycznej niż umysłowej"). Wszystko zaczęło się od pomysłu o jednorazowym opodatkowaniu nieujawnionego dochodu oraz o zmianie ordynacji podatkowej i kodeksu karnego skarbowego, czyli o tak zwanej ustawie abolicyjno-lustracyjnej. Na razie - po licznych apelach i przepychankach, a w konsekwencji po wystąpieniu prezydenta Kwaśniewskiego do Trybunału Konstytucyjnego - projekt ów zjechał z legislacyjnej autostrady. Co będzie z nim dalej, nie wiadomo, ale czujni czuwają i przystąpili do kolejnego ataku.

Czujność w interesie państwa, czy mówiąc dokładniej w interesie państwowej kasy, wiąże się tym razem z projektem ustawy rozszerzającej kompetencje wywiadu skarbowego. Pracownicy służb skarbowych wedle tego projektu mogliby bez problemów kontrolować przesyłki i korespondencję, podsłuchiwać rozmowy telefoniczne, rejestrować nasze poczynania za pomocą kamer i aparatów fotograficznych, żądać od operatorów telekomunikacyjnych pełnych informacji na temat naszych połączeń... Czyż to nie jest świat wymyślony przez Orwella? Wiem, wiem. Służby skarbowe powołane są do ścigania nieuczciwych podatników, ale... Naprawdę można to robić w inny, bardziej cywilizowany sposób. Zapewne pomysłodawcy nowych rozwiązań prawnych chcą być bardziej skuteczni. Tyle tylko, że nie zawsze ma rację ten, kto ma rację. Coś mi się wydaje, że tym razem z miłości do prawa ktoś chce prawo przeskoczyć. No, bo to jest tak, jak z pewnymi historiami w alkowie: nie wszystko, co dzieje się w łóżku jest erotyczne. I podobnie nie wszystko, co wymyślił ktoś w słusznej sprawie, jest słuszne. Jestem przekonany, że wartość jest pojęciem szerszym niż ideologia (w tym ideologia ekonomizmu). Dlatego szanujmy wartości, bo inaczej państwo nas ubezwłasnowolni.