Scottish Widows w swoim oświadczeniu przyznał, że nie będzie w stanie zagwarantować nowym pracownikom dotychczasowych stawek emerytalnych, a ich przyszłość będzie bardziej zależeć od rynkowej koniunktury. Zdaniem analityków, decyzja Scottish Widows zwraca uwagę na rosnący kryzys w brytyjskim systemie emerytalnym.
Jedną z głównych zmian w ofertach dla przyszłych pracowników Scottish Widows jest zaprzestanie tzw. programu końcowej pensji (final salary schemes). Ten popularny program emerytalny, którego odbiorcami jest ponad 8 mln Brytyjczyków, zakłada wpłaty stałego procentu z comiesięcznego wynagrodzenia na fundusz emerytalny w firmie. Wysokość tej wpłaty zależna jest od czasu zatrudnienia.
Program przynosił w czasach hossy spore dochody pracodawcom, a także pośrednio pracownikom. Jednak wobec dominującej teraz bessy na rynkach, pracodawcy są postawieni przed wyborem: albo podnieść stawki wpłat do funduszu, albo nie oferować już programu emerytalnego nowym pracownikom. Zarządy funduszy emerytalnych winą za taki stan rzeczy, oprócz niepewnej sytuacji na rynkach, obarczają nowe przepisy dotyczące księgowości oraz biurokrację ze strony ministerstwa funduszy i emerytur.