Przed rokiem, w październiku, żywność zdrożała o 0,5%. Analitycy liczyli, że wystarczy, aby w tym roku jej ceny wzrosły o tyle samo, a spadające wskutek redukcji akcyzy ceny alkoholi i obniżka kosztów połączeń międzynarodowych zepchną inflację w okolice 1% albo nawet poniżej. Jednak opublikowane w piątek przez GUS dane postawiły te prognozy pod znakiem zapytania.
Żywność bowiem w I połowie miesiąca zdrożała i to bardzo - aż o 1,3% wobec pierwszej połowy września i o 1% wobec drugiej połowy ubiegłego miesiąca. To skutek znacznego, wynoszącego kilkanaście procent, wzrostu cen warzyw. Wprawdzie ekonomiści liczą, że II połowa października powinna być lepsza, bo do tej pory tak bywało, ale rozczarowały także dane o cenach alkoholi. Te bowiem spadły o 3,9%. Tymczasem od początku miesiąca obowiązuje redukcja akcyzy na wyroby spirytusowe aż o 30%, jednak producenci mogą z niej skorzystać tylko wtedy, gdy obniżą ceny swoich wyrobów o 20%.
- Spadek cen alkoholi był stosunkowo niewielki, a tymczasem ten efekt powinien wystąpić właśnie w I połowie miesiąca - powiedział Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK. - Ceny żywności wzrosły także bardziej niż oczekiwaliśmy, a więc spadek inflacji w tym miesiącu może się okazać niewielki, do zaledwie 1,2% z 1,3% we wrześniu.
Zdaniem Katarzyny Zajdel-Kurowskiej, ceny alkoholi będą spadać również w drugiej połowie miesiąca.
- Te obniżki następują wraz z uzupełnianiem zapasów - powiedziała. - Jednak trzeba pamiętać, że żywność ma ok. 30-proc. udział w koszyku dóbr, które GUS-owi służą do wyliczania inflacji, tymczasem w przypadku alkoholi i papierosów jest to ok. 5,5%. Nie wiem więc, czy spadek cen alkoholi wystarczy, aby zrównoważyć drożejącą żywność.