Rajd niemieckiego indeksu w ostatnich dniach był niezwykle efektowny. Zaledwie w 8 sesji jego wartość zwiększyła się o 25%. Wygląda jednak na to, że osiągnięte w poniedziałek 3282 pkt. to wszystko, na co go stać. Na kolejnych dwóch sesjach byki straciły ponad 1/3 zdobytego terenu. Co najważniejsze, przełamana została wzrostowa linia trendu. Biorąc pod uwagę poziom, na jakim zakończyła się zwyżka, uznaję ją za ruch powrotny w kierunku sierpniowego dołka (3330 pkt.). Jest duża szansa na to, że wartość indeksu spadać będzie przynajmniej do miejsca, skąd rozpoczęły się wzrosty, czyli do 2598 pkt. Nie jest wykluczone, iż już w tej fali spadkowej realizacji doczeka się formacja głowy i ramion, która kształtowała się na wykresie DAX od 1998 roku. Z jej wysokości wynika, że indeks powinien znaleźć się w okolicach 2150 pkt.
Stany Zjednoczone
Główne amerykańskie indeksy utrzymują się w trendach wzrostowych. Wprawdzie w perspektywie kilku ostatnich sesji można zauważyć ich osłabienie, ale na razie za wcześnie jest, żeby mówić o powrocie do bessy. Na początku tygodnia S&P 500 próbował powrócić ponad 900 punktów. Niestety, podaż okazała się zbyt silna. Na razie jednak od szczytu wartość wskaźnika obniżyła się ledwie o 2%. Dalsze zniżki byłyby jednak niewskazane, przynajmniej z dwóch powodów. Po pierwsze, na poziomie 881 pkt. znajduje się ostatni lokalny szczyt w tym wzroście. Po drugie, tuż poniżej wykresu indeksu przebiega linia trendu spadkowego, obejmująca ostatnie 5 miesięcy notowań. Spadek poniżej tych wsparć zburzyłby typowy dla trendu wzrostowego układ szczytów i dołków.
Od 23 lipca S&P 500 znajduje się w średnioterminowym trendzie bocznym. Indeks ma szansę w ramach tej tendencji osiągnąć szczyt z 22 sierpnia, znajdujący się na 960 punktów. Przełamanie nakreślonych wyżej wsparć znacznie zmniejszyłoby nadzieję byków na dotarcie do tego poziomu. W takim wypadku ponownie na wyciągnięcie ręki znalazłoby się 800 punktów.
Wykres średniej przemysłowej Dow Jones sugeruje podobne wnioski: jeśli wzrosty mają być kontynuowane, to korekta powinna zakończyć się już na najbliższych sesjach. Spadek indeksu poniżej 8255 pkt. będzie dla posiadaczy akcji poważnym ostrzeżeniem, a zamknięcie poniżej 8 tys. punktów praktycznie przesądzi o powrocie do bessy. Ukształtowany na początku października dołek na 7286 pkt. (najniższy poziom od prawie 5 lat) będzie w takim wypadku zagrożony.