Stanisław Zabłocki z Państwowej Komisji Wyborczej poinformował w poniedziałek, że po podłączeniu dwóch programów: centralnej bazy danych i programu opracowanego dla terytorialnych komisji wyborczych nastąpił tzw. efekt skali. Przy dużej ilości połączeń z systemem część użytkowników jest z niego wyrzucana. Powoduje to, że centralny serwer PKW działa wolniej niż powinien. "W obecnej sytuacji Prokom, chcąc wesprzeć Państwową Komisję Wyborczą, oddelegował do jej dyspozycji dodatkowych kilkudziesięciu informatyków, tak aby wyniki wyborcze zostały opublikowane w terminach podawanych przez Komisję" - podał Prokom w poniedziałek. Zakłócenia w pracy serwera PKW mogą być spowodowane tym, że dwa opracowane przez niezależne firmy systemy informatyczne: centralny dla PKW oraz drugi, dla terytorialnych komisji wyborczych, zachowują się w sposób, który może oznaczać, iż są niekompatybilne. PKW ma nadzieję, że po usunięciu awarii będzie można sukcesywnie, w kolejnych dniach, podawać dane dotyczące wyborów do rad. Według Zabłockiego problemy z serwerem spowodują opóźnienia w podaniu wyników wyborów. Powiedział, że głównym wykonawcą systemu informatycznego obsługującego wybory samorządowe jest firma Prokom Software, która wykonała system centralnej bazy danych, natomiast firma Pixel opracowała program dla terytorialnych komisji wyborczych. Audyt wykonała natomiast firma Infovide. Zastrzegł jednak, że PKW nie chce na razie oceniać, która firma odpowiada za problemy z serwerem. Jak podała "Rzeczpospolita" z 16 października, obsługa informatyczna wyborów ma kosztować ok. 24,5 mln zł - dwukrotnie więcej niż ostatnich wyborów parlamentarnych. Wartość kontraktu z głównym wykonawcą, Prokomem, wynosi ok. 20 proc. kosztów całej obsługi informatycznej wyborów. (PAP)