Poniedziałkowe notowania przyniosły niewielki spadek cen ropy naftowej w Londynie. Baryłka gatunku Brent kosztowała w końcu sesji 25,3 USD, wobec 25,46 USD w piątek. Taka mała zmiana ceny nikogo jednak nie zdziwiła, zważywszy że miniony tydzień przyniósł najsilniejszą przecenę tego surowca od stycznia br. Zdaniem Davida Thomasa, analityka branży naftowej w Commerzbank Securities, bardzo istotnym czynnikiem, który przyczynia się do spadku cen ropy, jest nieco łagodniejsze stanowisko Waszyngtonu wobec Iraku. Wczoraj debatę w tej sprawie rozpoczęła Rada Bezpieczeństwa ONZ. Ponadto za przeceną ropy przemawiają też informacje, iż OPEC zwiększa wydobycie tego surowca o 50 tys. baryłek dziennie, do 24,25 mln baryłek. David Thomas uważa, że ceny ropy będą w najbliższym czasie wahać się w okolicach 25 USD za baryłkę.

O 1,3%, do 1565 USD za tonę, zdrożała wczoraj w Londynie miedź, w najpopularniejszych kontraktach z dostawą za trzy miesiące. Inwestorzy zwracali uwagę na doniesienia zza Atlantyku. W piątek amerykański producent miedzi Asarco Inc., należący do światowego potentata Gruppo Mexico, zapowiedział możliwość zamknięcia kopalni w Arizonie. Oznaczałoby to zmniejszenie produkcji meksykańskiego koncernu o 5%, co przy dość stabilnym popycie na miedź może spowodować wzrost jej ceny.

Z 313,85 USD za uncję w piątek, do 314,7 USD, najwyższego poziomu od dwóch tygodni, zdrożało w poniedziałek w Europie złoto. Było to związane z likwidacją długich pozycji na tym surowcu, otwartych przez spekulantów na amerykańskim rynku kontraktów terminowych. Zdaniem analityków Barclays Capital, w krótkim terminie cena złota będzie oscylować wokół poziomu 315 USD za uncję.