W wyniku ostatnich wzrostów kontrakty przekroczyły ważny opór na poziomie sierpniowego szczytu. Bariera ta stanowiła linię szyi koślawej formacji podwójnego czy nawet potrójnego dna lub też, jak kto woli, górne ograniczenie trendu bocznego rozpoczętego w lipcu. Przekroczenie tego poziomu jest pozytywnym sygnałem, zwłaszcza że dokonało się w dobrym stylu. Chodzi przede wszystkim o wzrost obrotów i liczby otwartych pozycji. O dużej dynamice wzrostu świadczy to, że RSI znalazł się w strefie wykupienia. Na razie nie ma w tym nic złego. Ostrzeżeniem (zresztą i tak mało wiarygodnym) byłby dopiero powrót do strefy neutralnej. O wiele większe znaczenie miałaby negatywna, dywergencja na tym wskaźniku świadcząca o zmniejszaniu się dynamiki wzrostu, jednak na razie raczej nie zanosi się na jej powstanie. MACD także wygląda poprawnie, ponieważ rośnie nad linią sygnału w strefie wartości dodatnich. Istnieją też mniej optymistyczne fakty. Obecna fala wzrostowa rozpoczęła się od wybicia z klina zniżkującego. Klin ten w najszerszym miejscu miał szerokość około 150 punktów. Wybicie nastąpiło na poziomie 1040 pkt. Po zsumowaniu obu tych wartości wychodzi 1190 pkt. Wynika z tego, że potencjał wzrostowy, wynikający z klina, może się wkrótce wyczerpać. Druga sprawa to ważna linia trendu spadkowego, biegnąca przez szczyty z lipca 2000, stycznia 2001 i maja 2002 r. Obecnie znajduje się ona na poziomie 1230 pkt. i dopóki nie zostanie przełamana, istnieje ryzyko, że obecne wzrosty okażą się korektą w długoterminowym trendzie spadkowym. Długi górny knot wtorkowej świecy też nie wygląda najlepiej, jednak ma raczej lokalne znaczenie. Bardziej istotny byłby spadek poniżej najbliższego wsparcia na poziomie połowy poniedziałkowej białej świecy (około 1167).