- Kryterium inflacyjne, chociaż w tej chwili Polska je spełnia, jest bardzo poważnie

zagrożone - uważa Janusz Jankowiak, główny ekonomista BRE Banku. Jego zdaniem, wzrost inflacji będzie nieuchronnym skutkiem przewidywanego przyspieszenia gospodarczego. Najdalsze rządowe prognozy dotyczące inflacji są zawarte w strategii zarządzania długiem publicznym. Zgodnie z nimi, inflacja średnioroczna ma wzrosnąć z 2,1% w 2002 r. do 2,8% w 2004 roku.

W opinii BRE Banku, nie ma też pewności, czy Polska zdoła wypełnić kryterium dotyczące długoterminowych stóp procentowych. - W połowie przyszłego roku rentowność naszych obligacji dziesięcioletnich powinna zrównać się z poziomem papierów emitowanych przez kraje Unii Europejskiej. Ale nie ma pewności, że potem ponownie nie wzrośnie - twierdzi J. Jankowiak.

W jego opinii, najpewniejsze jest spełnienie kryterium dotyczące długu publicznego. - To, co wydaje się najtrudniejsze, uda nam się z największą łatwością - mówi J. Jankowiak. - Nie będzie to jednak efekt reformy finansów publicznych, tylko zmiany sposobu liczenia - dodaje. Jego zdaniem, reformowanie finansów publicznych zacznie się najwcześniej w 2004 r. Tymczasem już w 2003 r., dzięki zmianie metody kalkulacji z kasowej (zobowiązania i należności naliczane są w momencie ich realizacji) na memoriałową (liczone są w momencie ich powstania), deficyt finansów publicznych można będzie "ściągnąć" z 6,5% do 3,9% PKB.