Oficjalnie przedstawiciele medialno-rozrywkowego kolosa zaprzeczają, jakoby miało dojść do rozwodu America Online z resztą koncernu. Jednak według "WSJ" Steve Case miał mówić swoim podwładnym, że jest otwarty na taką możliwość. Władze koncernu już w najbliższych dniach mają przedstawić plany rozwoju AOL Time Warner na najbliższe miesiące.
Połączenie AOL i Time Warner zostało sfinalizowane dwa lata temu, ale nie przyniosło spodziewanych skutków. Wielu analityków na Wall Street mówi wręcz, że transakcja, okrzyknięta "medialną fuzją wszech czasów", okazała się fiaskiem. Na przeszkodzie stanął między innymi kryzys całego sektora technologii i recesja amerykańskiej gospodarki. Głównym powodem pojawienia się tematu "rozwodu" są kłopoty America Online. AOL nie zdobywa nowych subskrybentów w podobnym tempie, jak w latach 90. Traci też miejsce na rynku szybkich łączy internetowych - większość użytkowników serwisu wciąż korzysta z tradycyjnych modemów. America Online odczuła mocno spadek dochodów z ogłoszeń. Firmie nie pomogły także dochodzenia władz federalnych w sprawie "kreatywnej" księgowości, choć sumy, o jakie musiano skorygować raporty finansowe z poprzednich lat, są raczej symboliczne.
Nie jest tajemnicą, że gorącym zwolennikiem rozwodu jest wiceprezes AOL Time Warner Ted Turner. Legendarny założyciel telewizji CNN jest uważany także za zagorzałego wroga Case'a. Ma osobiste powody do niechęci. Jest bowiem największym indywidualnym inwestorem, który stracił pieniądze na fuzji. Planów rozłączenia nie pochwala natomiast dyrektor generalny koncernu Richard Parsons.
Analitycy są zgodni, że rozłączenie obu członów koncernu w krótkim terminie raczej nie wchodzi w rachubę. Jednak dla inwestorów może ono oznaczać poważne zyski. Obydwa biznesy byłyby wyceniane oddzielnie, co bez wątpienia podniosłoby ich wartość rynkową. AOL Time Warner planuje już wyodrębnienie w oddzielną spółkę serwisów telewizji kablowej.